“Niezbędnik małego pacjenta” czyli o wyjątkowej pomocy na ważny czas…

Bardzo dobrze pamiętam ten dzień. Byłam małą dziewczynką. Ale pamiętam. Zachorowałam i musiałam dostawać zastrzyki. Nie lubiłam ich. Pewnego ranka wybrałam się z mamą do przychodni, na przyjęcie kolejnej dawki leku z igłą w tle. Pamiętam, że chwilę po podaniu leku COŚ zaczęło się ze mną dziać. Dziwny stan. Chwilowej utraty świadomości, a później powtarzania jednego, kluczowego, najważniejszego dla mnie wówczas słowa: “Mamuś, mamuś, mamuś, mamuś…”

Dalej był już tylko sygnał karetki, w której znajdowałam się z mamą. Wiozła mnie do szpitala.

Pamiętam jak dziś. Małą salę, w której przyjął nas lekarz. Siedziałam mamie na kolanach i zastanawiałam się, co będzie dalej. Co mnie czeka.

W pewnym momencie przyszła pani pielęgniarka i bez większych sentymentów zabrała mnie na salę.  Na salę, w której znajdowały się inne dzieci.

Dużo płakałam.  Zapamiętałam jednego chłopczyka, który okazał się dla mnie na tyle serdeczny i miły, że… dzięki rozmowom z nim przestałam płakać.  I czekałam….

Czekałam, aż przyjadą moi rodzice i zabiorą mnie z tego, jak mi się wówczas wydawało, więzienia.

Przyjechali. I zabrali.

Pamiętam, że tego wieczoru, którego wróciłam do domu, mama podała mi na obiadokolację pierogi.

Były najpyszniejszymi pierogami, jakie przyszło mi wówczas zjeść. A tego wieczoru zjadłam ich dużo…

Emocje, stres, napięcie, które towarzyszyły mojemu pobytowi w szpitalu sprawiły, że straciłam apetyt. Nie pamiętam, jak wówczas radziłam sobie z nadmiarem emocji, wrażeń. Wiem, że to było dość silne dla mnie przeżycie, które zapisało się w mojej głowie na długo. Jestem ciekawa, czy moja pamięć możliwie dokładnie je odtworzyła, czy też namieszała we wspomnieniach.

Dlaczego piszę Wam o tym wcale nie najmilszym dla mnie przeżyciu?

Ponieważ mam poczucie, że w TYM miejscu był każdy z nas. Biorąc pod uwagę, że na świat przyszliśmy właśnie TAM. Pierwszy krzyk zwiastujący powitanie życia po drugiej stronie maminego brzucha i pierwszy kontakt z personelem szpitala. Z budynkiem, który (przynajmniej we mnie) wciąż budzi mieszane uczucia. Z jednej strony czuję przed nim respekt, wycofanie, z drugiej… dystans. Z innej wiem, że pracują tam osoby, od których nierzadko zależy nasze zdrowie, życie, dobrostan.

Wyobrażam sobie, że dziecku trafiającemu do szpitala jest trudno, a momentami nawet smutno i ciężko. Że doświadcza mieszanki emocji, którą tylko ono jest w stanie poczuć i odebrać wszystkimi zmysłami. Niepewność, napięcie, lęk, które towarzyszą wizytom lekarzy lub pielęgniarek, kontakt ze sprzętem medycznym, kroplówką, wenflonem, odgłosami towarzyszącymi pracującym sprzętom. To wszystko składa się na całość, która może potęgować lęk. Lęk nieobcy i nam – dorosłym.

Gdy dwa lata temu miałam operację i przebywałam kilka dni w szpitalu, doświadczyłam zaskakującego stanu, w który samą siebie wprowadziłam. Niespecjalnie, nieświadomie. Automatycznie, instynktownie. Aby było mi łatwiej. Byłam jakby zamrożona. Zastygłam w oczekiwaniu na termin operacji, w wewnętrznych przeżyciach, w wyobrażeniach tego, jak cudownie będzie po powrocie do domu i w otoczeniu najbliższych. Co ułatwiło mi pobyt w szpitalu? Niewątpliwie, towarzystwo. W sali, na łóżku obok mojego, leżała 95 – letnia starsza Pani. Pani Irenka. Mój anioł stróż. Zabawiała mnie rozmową, otulała słowami, gdy było mi trudno, choć o tym nie mówiłam. Pilnowała, gdy po operacji było mi słabo i trzeba było zawołać pielęgniarkę.

W ten osobisty sposób chciałabym Was zaprosić do przeczytania recenzji wspaniałej pomocy, którą stworzyły: Paulina Skalska i Anna Piotrowicz, właścicielki prowadzonej z sercem księgarni internetowej Bookarnik (https://bookarnik.pl/).

Paulina jest mamą, pedagogiem – terapeutą i, podobnie jak ja, miłośniczką dobrej herbaty, czekolady i książek 🙂

Ania również jest mamą, psychologiem, psychoterapeutą w trakcie certyfikacji, nauczycielem i trenerem. Podobnie jak ja i Paulina, bardzo lubi czekoladę i książki.

Gdy dziewczyny zaproponowały mi objęcie ich “Niezbędnika małego pacjenta” mowosferowym patronatem, zrobiłam to z wielką przyjemnością i wiarą w dobro, które ta pomoc będzie przynosiła małym pacjentom. Uważam, że Niezbędnik powinien znajdować się w każdym szpitalu i być wręczany tymczasowym mieszkańcom jako wsparcie na niełatwy dla nich czas. Bardzo często my – dorośli – nie znajdujemy odpowiednich słów wsparcia i ukojenia dla znajdujących się w szpitalnym stresie dzieci. “Niezbędnik małego pacjenta” jest bogatą w zróżnicowane treści i zagadnienia pomocą, dającą szansę na oswojenie się dziecka z jego pobytem w szpitalu.

Według mnie jest to pomoc kompletna, w której znajdziecie zarówno wskazówki dla siebie – rodziców, opiekunów, jak również dużą ilość zabaw, zadań, pomysłów na  zagospodarowanie czasu w oczekiwaniu na upragnioną informację o wypisaniu do domu.

Na pierwszych stronach znajdziecie definicję stresu, która jest bardzo ważna i pomocna w zrozumieniu stanu, który może towarzyszyć pobytowi w szpitalu.

Temat stresu od dawna mocno mnie interesuje. Swego czasu przemycałam go w prowadzonych przeze mnie ze studentami zajęciach z emisji głosu. Stres, który trwa zbyt długo, przyczynia się do pogorszenia samopoczucia i ogólnej kondycji organizmu. Osłabia odporność i może powodować choroby. Jeśli się pojawia, sprawia, że jakaś część naszego organizmu, fragment ciała, narząd, zostaje dodatkowo obciążony.

Podstawowe pytanie jest następujące: czy zdajemy sobie sprawę z tego, co dzieje się z naszym ciałem w chwili stresu? Jak ono reaguje na krótsze lub dłuższe bodźce i stresory? Czy wiemy, jakie elementy naszej codzienności rodzą w nas stres? Jestem pewna, że u dużej części osób te stresory byłyby identyczne (np. stanie w korku w chwili, gdy musimy gdzieś dotrzeć na czas, kłótnia z bliską lub dalszą osobą, choroba nasza lub kogoś dla nas ważnego, wystąpienie publiczne, sprawdzian lub kartkówka, badania lekarskie i czekanie na wyniki, znalezienie się w niebezpiecznej dla nas sytuacji itp.). Stresory bywają jednak odmienne, zależne od usposobienia danego człowieka. Jestem pewna, że dla każdej osoby pobyt w szpitalu wiąże się z mniejszym lub większym stresem.

Dlatego cieszę się, że przygodę z “Niezbędnikiem małego pacjenta” rozpoczyna definicja stresu, wraz z ilustracją człowieka, która, w sposób symboliczny, obrazuje każdego z nas. Zadanie dziecka  polega na tym, aby przez chwilę wejrzeć w siebie i zastanowić się, jakie części naszego ciała reagują w sposób szczególny na sytuację stresową.

Jeśli dotychczas dziecko tego nie robiło, na początku może mieć pewną trudność w “poczuciu miejsc reagujących na stres” i ich nazwaniu. Wgląd w siebie wcale nie jest łatwy. Wymaga praktyki i licznych powtórzeń. Dlatego nie zrażajcie się, jeśli w odpowiedziach Waszego dziecka na pytanie: “W jakiej części ciała odczuwasz niepokój i napięcie” może powtarzać się odpowiedź: “Nie wiem“.  Aby mu pomóc, możecie podzielić się z nim własnym przykładem i wskazać na obszary w Waszym ciele, które reagują na stresujące bodźce lub okoliczności. Może się okazać, że sami będziecie potrzebowali praktyki uważności na siebie. Jeśli i Wam będzie trudno, możecie być spokojni. W przygotowanej dla pacjentów pomocy pojawiają się przykłady miejsc, które pobudzeniem, napięciem, bólem mogą reagować na sytuacje stresowe. Ta przykładowa lista może stanowić początek do dalszej pracy nad tworzeniem indywidualnej listy reakcji ciała na trudne życiowe momenty.

“Niezbędnik małego pacjenta” zawiera bardzo przydatne Listy pomocowe, zawierające dużą ilość podpowiedzi odnośnie sposobów spędzania wolnego czasu, którego w szpitalu nie brakuje. Wśród przykładowych czynności, które mogą dziecku pomóc w obniżeniu poziomu jego niepokoju, lęku lub poradzeniu sobie ze smutkiem znajdują się propozycje wykorzystujące techniki relaksacyjne, oddechowe, związane z praktyką uważności. Bardzo spodobało mi się to, że dziewczyny uwzględniły liczenie, jako sposób na poradzenie sobie ze stresem. Tym bardziej, że nie jest to klasyczne liczenie od 0-10 lub od 0 do 100, lecz od 20 do 0 (ale co 2) lub od 100 do 0 (ale co 5). Dlaczego taki sposób liczenia (z wykorzystaniem odejmowania) jest lepszy, skuteczniejszy? Ponieważ, aby wykonać mniej typowe, bardziej wymyślne zadanie matematyczne, nasz mózg musi się bardziej skoncentrować, wysilić, a to sprzyja obniżeniu poziomu napięcia. Takim liczeniem niejako odwracamy uwagę od trosk. Koncentrujemy się na zadaniu obniżając natężenie emocji, które może nam towarzyszyć. Jeśli dodatkowo towarzyszymy dziecku w czasie jego pobytu w szpitalu, możemy tego typu zadania i ćwiczenia wykonywać razem. Młodemu człowiekowi będzie raźniej i poczuje wsparcie osoby dorosłej, na której w chwili potrzeby będzie się mógł oprzeć.

Lista pomocowa przygotowana przez Anię i Paulinę, to cudowna ściąga wspierająca dziecko (i dorosłego) w chwili, gdy zmaga się ono z silnymi emocjami. Uniwersalna, inspirująca, a jednocześnie zachęcająca do tworzenia kolejnych , indywidualnych, dopasowanych do potrzeb i osobowości dziecka pomysłów na zagospodarowanie swego czasu.

W “Niezbędniku małego pacjenta” pojawiają się przykładowe zajęcia i aktywności, które mogą zająć młodego człowieka. Na tym nie koniec. Dziecko ma do dyspozycji całą stronę, na której może stworzyć własną pomocową listę. Ogromnie podoba mi się w niezbędniku to, że zachęca on małego pacjenta do wejrzenia wgłąb siebie. Do próby samopoznania. Do lepszego zrozumienia siebie, swoich zainteresowań, preferencji (także w obszarze spędzania wolnego czasu). Bardzo mnie to cieszy, ponieważ jestem ogromną zwolenniczką wspierania dziecka w świadomym życiu. Poprzez świadomość mam na myśli towarzyszenie młodym ludziom w lepszym rozumieniu siebie, dostosowywaniu rodzaju aktywności do własnych upodobań, preferencji, osobowości. Z poszanowaniem tego, że jako ludzie możemy się różnić i nie musimy w ten sam sposób radzić sobie z różnorodnymi sytuacjami.

Duży plus dla Niezbędnika ode mnie również jest za to, że zachęca on do nawiązywania relacji społecznych, kontaktu z innymi pacjentami oraz wzajemnego wspierania się przez nich. Na początku swojego wpisu wspomniałam Wam, że trudne chwile w szpitalu pomogły mi przetrwać rozmowy z życzliwym chłopcem, dzięki któremu na chwilę zapominałam, gdzie jestem i jak mi trudno.

Cieszę się, że w Niezbędniku  będziecie mogli znaleźć wiele propozycji i pomysłów na nawiązanie relacji z innymi dziećmi, wymianę myśli i zachęcanie pacjentów do wspierania się w trudnym dla nich momencie.

Za niezwykle ważne uznaję także pojawienie się w tej pomocy wyjaśnienia czym jest strach oraz z czym wiąże się jego pojawienie się u dziecka. Bardzo jasno i przejrzyście przedstawiony jest mechanizm działania strachu. Strachu będącego (w odróżnieniu do lęku) reakcją na  REALNE i ISTNIEJĄCE (a nie jedynie wyobrażone) zagrożenie.  Gdy młody pacjent dowiaduje się czym jest strach, jaki jest jego mechanizm, jak się rozwija, wówczas otrzymuje propozycję poradzenia sobie z jego natężeniem. W tym celu Ania i Paulina proponują jedne z moich ulubionych technik – wizualizację (mającą w moim odczuciu ogromną moc i dobroczynne działanie w radzeniu sobie z emocjami), jak również ukochane, świadome, głębokie oddychanie. Obok wizualizacji i oddychania, dobrym sposobem jest również przenoszenie myśli i wyobrażeń na obraz. I wcale nie trzeba być doskonałym rysownikiem, by to robić. Mierzenie się ze strachem polega nierzadko na narysowaniu go (wyobrażeniu sobie, jaki ma kolor, kształt. Czasem pomaga wyobrażenie sobie strachu ubranego w coś karykaturalnego, dzięki czemu dana rzecz utraci nieco swoją moc i siłę rażenia bywa niezwykle skuteczne i pomocne).

Gdy Niezbędnik znajdzie się w rękach dzieci, otrzymają one także liczne wskazówki dotyczące sposobów poradzenia sobie z lękiem. Bardzo kreatywnych sposobów, dopasowanych do cech i wymagań współczesnego świata. Jednym z moich faworytów jest zaproponowanie dzieciom, aby wykonały pudełko, do którego będą mogły włożyć swój lęk. Czuję, że ten rodzaj wyobrażenia popartego czymś fizycznym, co możemy zrobić własnoręcznie, zwiększa szansę na radzenie sobie z trudnościami.

Pacjenci, którzy lubią przelewać swoje myśli w postaci słów na papier, są zachęcani do tworzenia opowieści o lęku. To również jeden z moich ulubionych sposobów oswojenia tego, czego najbardziej się boimy. Nierzadko sama go wykorzystuję do mierzenia się z własnymi wyzwaniami i uważam, że pięknie porządkuje on nagromadzone we mnie emocje, pomaga lepiej siebie zrozumieć i poradzić sobie z ogólnym dyskomfortem. Pomaga odnaleźć odpowiedź na pytanie: “O co tak naprawdę mi chodzi?

Niezbędnik często sięga po bardzo ważne narzędzie, które często wykorzystywałam podczas zajęć ze studentami emisji głosu. Relaksację połączoną z wizualizacją. Była spora grupa osób, które bardzo lubiły tą część ćwiczeń, a gdy zdarzało mi się ją pomijać, one upominały się o krótki relaks na koniec zajęć. Była też grupa ludzi, którym niesłychanie trudno było się zrelaksować. Na koniec warsztatów mówiły, że w czasie trwania około 10 – 15 minutowej relaksacji ich myśli błądziły w różnych kierunkach. Inne potrafiły się nerwowo śmiać przez pierwsze minuty relaksu. Myślę, że wielu osobom dorosłym niesłychanie trudno przychodzi relaksowanie się i wyciszanie. Dlatego warto uczyć tej wcale niełatwej sztuki już małe dzieci. Uważam, że w dzisiejszych czasach jest ona niezbędna dla zachowania równowagi i dobrej kondycji naszego ciała oraz ducha.

W niezbędniku OGROMNIE spodobał mi się zaproponowany przez Anię i Paulinę pomysł na sporządzenie karty wywiadu z personelem szpitala. Innymi słowy, dziewczyny zachęcają dzieci do przyjrzenia się osobom pracującym w szpitalu. Sama podczas pobytu patrzyłam z podziwem na zaangażowanie niektórych pielęgniarek w opiekę nad pacjentami, na ich cudowne podejście, ciepło, serdeczność i gotowość do niesienia pomocy potrzebującym. Sama chętnie bym z nimi porozmawiała o ich pracy, o wyzwaniach ich codzienności, o momentach trudnych, ale też radujących serce i wzruszających. Zapytałabym je, dlaczego zdecydowały się na taką drogę zawodową i co najbardziej lubią w swojej pracy.

Myślę, że skierowanie uwagi na pracowników szpitala i lekkie odsunięcie jej od siebie pomaga zyskać inną, nieco szerszą perspektywę. Pomaga spojrzeć na miejsce, które wywołuje lęk i strach oraz na pracujące w nim osoby bardziej przychylnym okiem. Pomaga oswoić to, co bywa trudne.

Z niezbędnikiem małego pacjenta będziecie mieli okazję:

– zaprojektować wzór lekarskiego fartucha (lub, przy pomocy personelu szpitala, pomalować jeden szpitalny fartuch na kolorowo, zgodnie z własną inwencją i wyobraźnią)

– zaprojektować wygląd przyspieszającego leczenie i uśmierzającego ból plasterka

– dokonać prezentacji siebie, jako pacjenta przyjmowanego na oddział (będziecie mogli napisać w paru słowach o sobie, o tym, co lubicie, za czym nie przepadacie, co sprawia Wam przyjemność. To zadanie przypomina mi zeszyty – pamiętniki z czasów szkolnych, które przekazywało się kolegom z klasy i którzy odpowiadali na zadane przez nas pytania pt. “Jak mnie widzisz”. W tym przypadku jest jeszcze lepiej, ponieważ tego typu zadanie koncentruje uwagę pacjenta na jego własnych cechach i na tym, jak siebie postrzega. To niezwykle pomocna w ćwiczeniu się w wiedzy na swój temat  umiejętność.

– pobawić się w kodowanie, niezwykle ciekawe, zajmujące uwagę i czas zadanie wymyślone przez pomysłowe Autorki. Takie kodowanie spodoba się małym pacjentom, ponieważ zawiera w sobie element ciekawostki, wyzwania i zabawy kolorami. Myślę, że dzieci bardzo lubią tego typu zadania.

Niezbędnik małego pacjenta zawiera bardzo przydatny dla dziecka słowniczek, zawierający wyjaśnienie takich zawodów jak: pediatra, onkolog, neurolog, kardiolog, co może się okazać dla dziecka bardzo cenną wiedzą.

Cudowną częścią niezbędnika jest także dodatek dla rodziców, zawierający praktyczne i użyteczne wskazówki dotyczące pomagania dzieciom w oswajaniu lęków. Zawiera też przykłady dziecięcych strategii na radzenie sobie ze stresem związanym z pobytem w szpitalu, w których trzeba im pomóc znaleźć bardziej korzystny dla organizmu sposób oswojenia lęku i niepokoju. W pomocy tej znajdziecie listę książek, które mogą pomóc pacjentom w oswojeniu trudnej dla nich sytuacji. Moim numerem jeden jest tutaj “Jeżyk zwany Pajacykiem”, którego autorką jest Alicja Podgrodzka. Recenzję tej książki, której również mam przyjemność patronować, znajdziecie u mnie na blogu.

Podsumowując:

BARDZO polecam zaopatrzenie się w “Niezbędnik małego pacjenta” nawet jeśli nie ma się doświadczeń związanych z pobytem w szpitalu. To cudowna pomoc, która wspiera dzieci w lepszym poznaniu siebie oraz zrozumieniu swoich emocji. Pomaga dokonać wglądu w reakcje ciała w odpowiedzi na stres, którego młodzi ludzie doświadczają niemal codziennie. Pokazuje, jak różnorodne i bogate w możliwości mogą być sposoby spędzania czasu, zarówno kiedy się nudzimy, jak również, kiedy na coś czekamy i ten czas bardzo nam się dłuży. Wtedy, gdy czujemy lęk i stres, ale też wtedy, gdy jesteśmy nadmiernie pobudzeni.  Ta pomoc daje bardzo wiele możliwości do spędzenia czasu i pobycia w kontakcie ze sobą. Ania i Paulina, w moim odczuciu, wykonały kawał solidnej, merytorycznej, kreatywnej pracy.

Jeśli będziecie chcieli się o tym przekonać, zajrzyjcie na ich stronę i zaopatrzcie się w tą bez wątpienia w tą cenną, z sercem i uważnością na drugiego człowieka przygotowaną pomoc.

A gdy już to zrobicie, będę szczęśliwa jeśli zechcecie podzielić się ze mną swoimi wrażeniami z użytkowania “Niezbędnika małego pacjenta”.

M!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *