Ja czuję… o złości bez złości cz.2

Mamo, Tato!

Ja czuję… o złości bez złości  cz.2

grymas

Złości nie należy tłumić (zarówno u siebie, jak i u innych). Jeśli spróbujemy to zrobić, ona prędzej czy później znajdzie dla siebie ujście (niestety w znacznie nasilonej postaci). Wściekłość porównałabym do rozgrzanej lawy, która próbuje przedrzeć się przez skorupę i wydostać na zewnątrz. Jeśli skorupa będzie twarda, niewzruszona, ciśnienie zacznie rosnąć. Siła, z jaką lawa wybuchnie przez powstałą szczelinę będzie ogromna, nie do powstrzymania. Gdyby lawa swobodnie sobie wypływała, wówczas mogłaby spokojnie zastygać na skorupie, zamiast zalać ją w całości. Prawdziwe jest w stwierdzenie, iż “złość człowieka zalewa”. Gdy emocje biorą górę, nasz organizm wyraźnie odczuwa przypływ adrenaliny (uczucie porównywalne do parującego umysłu), klatka piersiowa ściska się w napięciu, pięści i szczęki zaciskają się ze zdenerwowania. Dodatkowo możemy mieć uczucie, że coś ściska nas w gardle. Czujemy jak pulsują nam skronie a z nerwów zaczyna boleć brzuch. Dzwoni nam w uszach. W bardzo zróżnicowany sposób nasz organizm daje sygnał, że źle się z nami dzieje i przeżywamy trudne emocje. Samoobserwacja to połowa sukcesu. Warto zarówno siebie, jak i swoje dziecko obserwować, starając się dostrzegać pierwsze symptomy pojawiającego się zdenerwowania. Zwykle przed wybuchem:

– nasze ciało się napina i szykuje do mającej nadejść eksplozji;

– robimy się czerwoni na twarzy, “kipimy ze złości”;

–  automatycznie próbujemy nabrać więcej powietrza, jak byśmy chcieli zapewnić sobie zapas, na wypadek, gdyby wybuch złości trwał za długo jak na nasze możliwości oddechowe.

zamyślona-dziewczynka

Wiedząc, co dzieje się z nami, możemy zastanowić się, w jaki sposób możemy pomóc naszemu dziecku?

Wszystko zależy od etapu, w którym ono się aktualnie znajduje. Jeśli złość z niego jeszcze nie wypłynęła, ale dziecko robi się podenerwowane, warto opisać to, co widzimy:

– “Oj, widzę, że zdenerwowało Cię, gdy wieża z klocków runęła. Wiesz co teraz możesz zrobić? Spróbować ułożyć ją jeszcze raz. Może razem spróbujemy ją zbudować?” Warto zachęcić dziecko do podjęcia kolejnych prób i nie poddawania się. Jeśli zraziło się ono do układania klocków, można zmienić aktywność i spróbować po jakimś czasie zaprosić je do wspólnej zabawy oraz ponownego zbudowania wieży.

W każdej sytuacji warto opisać to, co widzimy. A nade wszystko okazać dziecku zrozumienie (“Rozumiem Ciebie. Ja też się denerwuję, gdy coś mi nie wychodzi”), wesprzeć je i zachęcić do podjęcia następnych prób.

Jeśli jednak złość wybuchła ze zdwojoną siłą i prowadzi do zachowań destrukcyjnych, należy  dziecku pokazać, w jaki sposób można się złościć. Starajmy się nie zabraniać dziecku okazywania trudnych uczuć (nawet jeśli są dla nas niewygodne lub w danej chwili nas męczą – zysk jaki w przyszłości dzięki temu osiągniemy będzie przewyższał czasowe trudności). Powtarzajmy, że wolno się złościć i denerwować. Przypominajmy jednak o tym, w jaki sposób można odreagowywać złość i dawać jej ujście, a jakich zachowań wolelibyśmy uniknąć.

– Bardzo często pomaga przytulenie dziecka w trudnym dla niego momencie. Płacze, krzyczy, piszczy, nie umie poradzić sobie z niekontrolowanym wybuchem uczuć. Warto do niego podejść i zapytać: “Czy chciałbyś się przytulić? Czasem przytulenie potrafi pomóc, choć nasmaruję cię swoją miłością i spokojem”. W bezpiecznych, wspierających ramionach bliskiej osoby złość dziecka jest w stanie wyparować, ulotnić się, wydobyć na światło dzienne. Gdy dziecko już się uspokoi i przestanie płakać, wówczas można porozmawiać o tym, jakie są inne sposoby odreagowania wściekłości. Można również wspólnie poczytać książki przedstawiające sposoby radzenia sobie ze złością i zdenerwowaniem. (Lista przykładowych książek dla dzieci i dorosłych znajduje się na końcu tekstu)

przytulenie

 Aktywność fizyczna lekiem na ślepą furię. Próbujemy przerwać moment złości dziecka, zapraszając je do wspólnego “tańca poszarpańca”, dzięki któremu wytupiemy się, wspólnie pokręcimy w jedną lub z drugą stronę, poklaszczemy, poskaczemy. Gdy poprzez ruch negatywne emocje opuszczą ciało, racjonalna część mózgu dojdzie do głosu i będziemy w stanie z dzieckiem porozmawiać.

– Zachęcenie dziecka do aktywności plastycznej. Wyciągamy farby, kredki, bierzemy duży kawałek papieru i wspólnie malujemy (rysujemy) naszą złość. Przyjmuje ona kształt grubych linii, nieregularnych śladów i szlaczków, wielokrotnie pozakręcanych kółek. Możemy również wyciągnąć plastelinę i wspólnie  z dzieckiem ugniatać ją w chwili zdenerwowania. Możemy wziąć kawałek papieru i zacząć drzeć go na części lub lepić z niego kulkę (tutaj ustalamy wspólnie z dzieckiem, że darcie kartki papieru nie dotyczy książek, gazet, które się czyta, lecz specjalnie do tego celu przeznaczonych “kartek złości”).

malowanie

 Piszczymy, krzyczymy, śpiewamy (opcja dla wytrwałych 🙂 ). Nie każdy rodzic dopuszcza taką formę odreagowywania złości, nie da się jednak ukryć, iż jest ona bardzo pomocna. Możemy zachęcić dziecko, by w chwili złości poszło wypiszczeć się i wykrzyczeć do swojego pokoju. Musimy bowiem dbać o własne granice i jeśli źle znosimy takie krzyki w obecności dziecka, warto zachęcić je, by znalazło sobie pomieszczenie, w którym sprawdzi swoje możliwości głosowe.

– Za każdym razem warto, abyśmy zachęcali dziecko do opisywania swoich uczuć: “Jestem zdenerwowany, jestem wściekły. Ale mnie to zdenerwowało. Mam ochotę wybuchnąć ze złości.” Tego typu rozmowy mają miejsce zwykle dopiero w momencie, gdy dziecko się uspokoi i jego lewa półkula dojdzie do głosu.  Dzięki rozmawianiu o uczuciach dziecko z czasem nauczy się lepiej odczytywać własne emocje, sygnały płynące z ciała i świadczące o tym, że złość nadchodzi lub nadeszła.

– W oswajaniu złości pomaga stworzenie zasad określających zachowania przez nas akceptowane i te, na które nie przyzwalamy (np. bicie, kopanie, trzaskanie drzwiami, rzucanie przedmiotami). Można wspólnie z dzieckiem zastanowić się nad tym, co pomaga mu w wyrażaniu swoich trudnych emocji (porzucanie piłką, ściskanie miękkiej zabawki lub poduszki, ugryzienie poduszki, wytupanie się, zwariowany taniec, przytulenie się). Może się okazać, że dziecko wykaże niebywałą kreatywność w wymyślaniu sposobów na odreagowanie. Dodatkowa korzyść, która z tego płynie jest taka, iż młody człowiek ma szansę poczuć się ważnym członkiem rodziny, którego pomysły i zdanie jest brane pod uwagę. Jeśli przyczynia się do tworzenia wspólnych zasad, obowiązujących wszystkich członków rodziny, wówczas znacznie chętniej ich przestrzega.

Podsumowując – złość i złoszczenie się nie jest niczym złym. Problematyczny bywa dopiero sposób radzenia sobie z tą trudną emocją i wszelkie działania destrukcyjne, za pomocą których złość znajduje ujście. Niezależnie od wszystkiego powinniśmy powtarzać dziecku na każdym kroku: “Masz prawo się złościć, odczuwać zdenerwowanie, mówić o tym, co czujesz. Nie musisz przepraszać za to, że odczuwasz wściekłość.” Jednocześnie warto podsuwać urozmaicone sposoby na radzenie sobie z głębokim wzburzeniem oraz angażować dziecko w wymyślanie pomysłów na odreagowanie trudnych uczuć. Wówczas ma ono szansę rozbudzić w sobie kreatywność, pomysłowość i rozwijać się w pełni swoich możliwości oraz drzemiącego w nim potencjału.

szczęśliwe-dziecko

Na koniec chciałabym polecić literaturę, która może stanowić pomoc zarówno dla dzieci, jak i rodziców.

Książki dla dzieci, w których porusza się temat emocji, uczuć, w tym złości:

1.) Joanna  Berendt, Aneta Ryfczyńska – “Przyjaciele żyrafy. Bajki o empatii”
2.) Joanna Berendt, Aneta Ryfczyńska – “Tęskniący Zenon i żyrafa, która spadła z krzesła”
3.) Marcin Brykczyński – “Co się kryje w sercu na dnie? Kto przeczyta, ten odgadnie. 25 uczuciowych zagadek”
4.) Grzegorz Kasdepke – “Wielka księga uczuć”
5.) Tadeusz Ross – “Emocje”
6.) Jovanka Tomaszewska, Wojciech Kołyszko – “Złość i Smok Lubomił. Nie daj złości sobą rządzić!”
7.) Wojciech Kołyszko – “Smok Lubomił i tajemnice złości”
 

 

 

About

Comments are closed.