NIE TACY SAMI –> Tosia i Julek idą do przedszkola

Kończy się pierwszy tydzień września. Nietypowego września. Takiego z koroną w tle. Z widmem wirusa, którego nie widać, ale który może wywoływać lęk.

Gdy myślę o wrześniu, słowem, które nieodłącznie mi się z nim kojarzy jest ADAPTACJA. Wiecie, czym jest adaptacja w ujęciu definicyjnym? Najogólniej rzecz ujmując jest to dostosowanie zachowania do wymogów sytuacji i środowiska.

Dla mnie oznacza ona szereg działań i czynności prowadzących do odnalezienia się w nowej sytuacji, rzeczywistości. Po to, by móc się w niej poczuć dobrze, bezpiecznie, swobodnie (na miarę panujących warunków oraz szeregu towarzyszących okoliczności).

Gdy ponad 4 lata temu założyłam mojego bloga Mowosfera, jednym z pierwszych tekstów, które opublikowałam był cykl wpisów poświęconych adaptacji. Opisywałam ją jako dłuższy proces na przykładzie przedszkolnej przygody mojej córki. Wówczas zgromadziłam też dostępną na rynku wydawniczym literaturę  wspierającą zarówno dzieci, jak i dorosłych w procesie adaptacji.  Dlaczego wspominam o dorosłych? Ponieważ dla rodziców wyjście dziecka z domu do miejsca, w którym będzie spędzało czas bez nich jest niemałą zmianą.

Do dziś pamiętam emocje, które towarzyszyły mi, gdy po raz pierwszy odprowadziłam Lilę do przedszkola.  Miała w nim spędzić 2 godziny a ja w tym czasie planowałam pojechać na krótkie zakupy. Z moich zakupów niewiele wyszło, ponieważ siedziałam na pobliskim placu zabaw ze łzami, które informowały mnie, że nadchodzą zmiany. Czułam poruszenie, smutek, nadzieję. Mieszankę rozmaitych emocji.

Wyobrażam sobie, że adaptacja w czasach koronawirusa stanowi dla dzieci i rodziców dodatkowe wyzwanie. W tej rzeczywistości można się zagubić. Uważam, że dziecko, które doświadcza zmian można wspierać na wiele różnych sposobów. Jednym z nich jest literatura.

Z końcem sierpnia miała swoją premierę trzecia część serii NIE TACY SAMI, której autorką jest Magdalena Boćko – Mysiorska“Tosia i Julek idą do przedszkola”.

Dwie poprzednie części:

–> “Tosia i Julek robią siku” oraz

–> “Tosia i Julek się kąpią” to książki pisane w duchu rodzicielstwa bliskości oraz porozumienia bez przemocy. Stanowią duże wsparcie dla rodziców, którzy szukają różnych dróg na wspieranie dzieci w rozmaitych wyzwaniach rozwojowych. Wszystkie części zaprezentuję Wam we wrześniu. Dziś jednak chciałabym pochylić się nad książką, która  może być wrześniowym (i nie tylko) towarzyszem wielu dzieci.

Z historii dowiadujemy się, że “to już trzeci dzień Tosi i Julka w przedszkolu”. Poznajemy tu rodzeństwo, które na tą samą sytuację (wyjście do przedszkola) reaguje zupełnie inaczej. Julek jest podekscytowany i pełen entuzjazmu. Widać, że cieszy go fakt, iż za chwilę pójdzie do innych dzieci. Zupełnie inaczej jest z Tosią, która nie czuje się pewnie. Potrzebuje bliskości, zrozumienia, dostrzeżenia jej porannego trudu związanego z koniecznością wyjścia z domu. Widząc to, mama empatycznie i łagodnie reaguje na zachowanie dziewczynki, proponując jej, że do przedszkola zawiezie ją w jej wózku.

Gdy wszyscy docierają na miejsce, Julek od razu biegnie do ulubionego kolegi, natomiast Tosia wzbrania się przed wejściem do sali.  To bardzo ważny, w moim odczuciu, moment w tej opowieści, z którym wielu rodziców mogłoby się utożsamić.

Gdy zamknę oczy i sięgnę pamięcią, jestem w stanie przypomnieć sobie niezliczoną ilość sytuacji, w trakcie których moja Lila doświadczała takich poranków i chwil w przedszkolnej szatni. Nie zawsze było mi łatwo jej w tym towarzyszyć. Czułam wielokrotnie, że te pożegnania są dla mnie trudne. Że najchętniej pomogłabym jej się ubrać i zabrałabym ją z powrotem do domu.

W książce autorstwa Magdaleny Boćko – Mysiorskiej wydanej przez Wydawnictwo DWUKROPEK zobaczycie, jak można wspierać dziecko, któremu trudno jest wejść do przedszkolnej sali. Mama bliźniąt robi kilka ważnych rzeczy:

1.) nazywa uczucia córeczki,

2.) dopytuje o to, czego dziewczynka by potrzebowała,

3.) nie pospiesza, lecz jest blisko, tuląc Tosię,

4.) podaje córce jej ulubioną przytulankę, która będzie na nią czekała w szatni,

5.) informuje, kiedy odbierze dzieci z przedszkola (posługując się nie konkretną godziną, ponieważ dla dzieci w wieku przedszkolnym pojęcie czasu jest jeszcze zbyt abstrakcyjne, lecz informując po jakiej czynności się pojawi –> w tym wypadku po porze, w której dzieci jedzą zupę). Zatrzymam się na chwilę przy punkcie 5, który wydaje mi się być niezwykle ważny. Dla dzieci zaufanie do słów i obietnic rodzica jest podstawą budowanego w nich poczucia bezpieczeństwa. W procesie adaptacji istotna jest przewidywalność i jasność. Małe dziecko trudniej zapamięta, że mama odbierze je około godziny 12:30. Znacznie łatwiej będzie mu znieść czas rozłąki, gdy będzie wiedziało, że po porannej zabawie, spacerze i zupie mama wróci. Poczucie jego bezpieczeństwa będzie większe, jeśli zgodnie z obietnicą, w wyznaczonym czasie dziecko ujrzy swego rodzica. Spokój dają nam sytuacje, w których wiemy, czego możemy się w danym czasie spodziewać. A dla dzieci przechodzących proces adaptacji jest to szczególnie istotne.

Ogromną wartością każdej części serii o Tosi i Julku jest bogaty zbiór cennych informacji od Autorki dotyczący omawianego zagadnienia. Rodzice mogą więc liczyć na wspierające treści z listą zdań, które można zastąpić innymi, dającymi dzieciom poczucie, że są przez nich widziane, słyszane i przyjęte z towarzyszącymi im uczuciami.

Bardzo podoba mi się hasło towarzyszące każdej opowieści – “NIE TACY SAMI”. Jego rozwinięciem jest przykład małych bohaterów, którzy (pomimo, że są bliźniętami) różnią się: osobowością, temperamentem, sposobem reagowania na tą samą sytuację. Żadne z nich nie słyszy od mamy porównań (“Zobacz Tosiu, Julek się nie boi, Julek cieszy się, że idzie do przedszkola”), krytyki (“To już trzeci dzień. Wciąż się boisz?”), sugestii (“Idź, pobaw się z dziećmi”), pocieszania (“Zobaczysz, będzie fajnie. Na pewno ci się spodoba”).  Każde z powyższych zdań rodzic może wypowiadać z poczucia bezsilności bądź chęci przekonania dziecka, że czeka je nowa, fajna przygoda.  Z poczucia zagubienia i braku zasobów. Warto jednak szukać alternatywy dla towarzyszenia dziecku w sposób, który zostanie pozbawiony oceny. Seria “NIE TACY SAMI” stanowi w moim odczuciu taką budującą w formie solidnego mostu porozumienia komunikację pomiędzy rodzicami a dziećmi.

Bardzo się cieszę, że Wydawnictwo DWUKROPEK zdecydowało się na wydawanie opowieści, której przyświeca idea porozumienia bez przemocy i rodzicielstwa bliskości.  

Podoba mi się także format książek. Są kwadratowe, z zaokrąglonymi rogami, solidne (tekturowe) i niewielkie (dzięki czemu można je śmiało zabierać ze sobą w podróż).

Doskonałym uzupełnieniem treści są barwne ilustracje, których autorką jest Pani Dorota Prończuk. Grafika w bardzo jasny sposób podkreśla emocje bohaterów (ich postawa ciała ukazuje, w jakim są stanie: Tosia chowa się w sobie, Julek ma otwartą sylwetkę, uniesione ręce, zaciśnięte z emocji pięści.) Pięknie ukazana jest bliskość między mamą a dziećmi (w chwilach przytulenia, uścisków).

Bardzo polecam Wam część dedykowaną i dzieciom i rodzicom będącym w trakcie adaptacji.

Na koniec chciałam podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami dotyczącymi procesu adaptacji. Gdy wspominam czas pobytu Lilci w przedszkolu, dostrzegam, że adaptacja ma miejsce nie tylko we wrześniu, gdy dziecko rozpoczyna swą przygodę z placówką. Ma ona miejsce za każdym razem, gdy w życiu dziecka zachodzą zmiany (np. przeprowadzka, pojawienie się rodzeństwa, rozwód rodziców) lub gdy ciągłość w uczęszczaniu do przedszkola zostaje zaburzona (z powodu dłuższej choroby, która spowodowała, że dziecko przez 2, 3 a czasem 4 tygodnie zostało w domu). Każdy ponowny powrót do przedszkolnego rytmu może wywołać pewien regres, spowodować nawroty lęków, obaw, niepewności. Może nasilić pragnienie bliskości i kontaktu z ważnym dla dziecka opiekunem. Może wpłynąć na gotowość dziecka do wyjścia z domu. Adaptacja, w moim odczuciu, ma miejsce na przestrzeni całego czasu uczęszczania dziecka do przedszkola. Na przestrzeni lat może się zmienić opiekun grupy. Dziecko może też zmienić grupę i przejść np. do starszaków, co wiąże się z koniecznością adaptacji do nowej sytuacji. Warto być czujnym, obserwować młodego człowieka i podążać za zachodzącymi zmianami. Na sposób adaptacji może mieć wpływ również okres rozwojowy, w którym się dziecko znajduje (w związku z czym może być mu łatwiej lub trudniej uczęszczać do przedszkola).

Jeszcze jedna, ważna w moim odczuciu sprawa odnosi się do powrotów z przedszkola. Warto mieć na uwadze fakt, że dziecko, które w czasie całego dnia pobytu w placówce spina się, próbuje dopasować do panujących w grupie norm i zasad po powrocie do domu może odreagowywać nagromadzone napięcie. Potrzebuje ochłonąć, poczuć się bezpiecznie, wyregulować się. Małe dzieci najskuteczniej dla siebie regulują się poprzez ciało i ruch (np.  skakanie, tupanie, krzyk, uderzenie w coś lub kogoś). Rodzic może być zdziwiony tym, że jego dziecko, o którym Pani mówiła, że było spokojne i bawiło się z innymi, nagle wpada w złość i zachowuje się inaczej. Mam poczucie, że w bezpiecznym dla siebie środowisku, w którym młody człowiek może być sobą, pokazywać emocje, wyrażać to, co czuje takie wybuchy złości mogą przybierać na sile. Nie wynikają z tego, że rodzic robi coś źle. Są znakiem od dziecka:

“Przy tobie czuję się bezpiecznie. Nie radzę sobie. Potrzebuję twego wsparcia.”

Bardzo jestem ciekawa, jakie są Wasze wrażenia, odczucia i spostrzeżenia po pierwszym tygodniu uczęszczania Waszych dzieci do: żłobka, przedszkola i szkoły. Może zechcecie podzielić się ze mną tym, co wspiera Was i Wasze dzieci w procesie adaptacji?

Życzę Wam spokoju, łagodności, wyrozumiałości względem siebie. Oraz zachęcam do szukania swojej grupy wsparcia w osobie innych rodziców, którzy również znajdują się w procesie adaptacji. Niech moc będzie z nami 🙂

M!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *