Żyję, działam i błędy popełniam…

                                                   >> Żyję, działam i błędy popełniam <<

                              >> Nie jestem Niagarą –> nie wszystkim się muszę podobać <<

Długo zabierałam się do napisania tych słów i refleksji. Są wynikiem moich bardzo ostatnio częstych spostrzeżeń, związanych z funkcjonowaniem w świecie mediów społecznościowych.

Okazuje się, że jestem omylna… innymi słowy, że błędy popełniam 🙂

Ostatnio jest ich dość sporo.Bywają mniejsze, niemal niezauważalne… Innym razem duże, widoczne, czasami bolesne. Im więcej, bardziej śmiało i… zuchwale działam, tym więcej w tych działaniach potknięć, braku perfekcjonizmu, bycia nieidealną.

Pomyśleć, że przez tak długi czas wzbraniałam się przed ich popełnianiem. Miałam poczucie, że jak zrobię błąd, to… zniknę, zapadnę się pod ziemię, przygnieciona toną krytycznych myśli na swój temat.

Okazuje się, że żyję.Że z krytyki uczę się wyciągać lekcje i naukę na przyszłość. Staram się nie dać zdominować niesprzyjającym dla wysokiej samooceny myślom, lecz przyjąć postawę ciekawego ucznia.Takiego, który otacza się życzliwoś ią i wyrozumiałością niczym ciepłą kołderką w chłodny, jesienny dzień. Łaskawość względem siebie, jaki to cenny towar deficytowy.
Skąd we mnie ten… upór? Gotowość do podejmowania ryzyka, odważnych działań, próbowania, mierzenia się z wyzwaniami na miarę możliwości i umiejętności? Skąd ta zgoda na niewiedzę i drobne lub większe potknięcia?

Uczę się…. od ludzi, którzy swoją postawą, pracą, charakterem mi imponują. Których wartości podobne są do moich.Którzy wiele osiągnęli, nie robiąc innym osobom krzywdy.Wręcz odwrotnie, wspierając ich na ścieżce docierania do siebie… Ostatnio zauważyłam, że im więcej robię, im więcej mówię, działam, pokazuję swój kawałek świata, tym więcej wokół mnie: dobrych doradców, słów podważających to, co robię, ludzkich ocen. Czuję też, że nie są mnie one już w stanie złamać i doprowadzić do poddania się.Czuję, że pomimo początkowego wzburzenia, gdy emocje opadną, pozwalam sobie na przemyślenie wskazówek danej osoby i uwzględnienie ich w swoich działaniach.

Dojrzewam do takiej postawy. I docieram do zaskakujących odkryć na temat siebie samej.Zapewne gdyby nie moje działania i popełnione błędy szłabym inną drogą, w innym kierunku.Lubię jednak tę moją drogę, którą coraz bardziej świadomie sobie określam i którą dla siebie wybrałam.

Hejtowi w Intetnecie mówię zdecydowane i bezsprzeczne: NIE. Konstruktywnym uwagom związanym z jakimiś działaniami mówię TAK Przyznaję, że czasem nie rozumiem ludzkich reakcji. Także TUTAJ, w mediach społecznościowych.Nie bardzo chcę jednak im czas poświęcać, gdyż mam poczucie, że moja energia jest wtedy w niewłaściwą stronę skierowana. Żyjmy i dajmy żyć innym. Tak, jak chcą i potrzebują. Nie jesteśmy Wodospadem Niagara – nie musimy podobać się wszystkim.

A krytyka?

Nawet, jeśli na początku się z niektórymi uwagami nie zgadzamy, jeśli słysząc je czujemy wewnętrzny bunt i niezgodę… przystańmy na moment i pomyślmy… jakie struny dane słowo, komentarz, sugestia w nas porusza i dlaczego.Przyjmijmy życzliwie te słowa, stańmy sięwłasnym, prywatnym obserwatorem, przemyślmy je i… idźmy dalej. Swoją drogą, nie raniąc nikogo. W drodze po swoje marzenia, szczęście i spełnienie.Bo one tam są… czekają, aż będziemy gotowi je dostrzec, przyjąć i… działać. 🙂❤

Odwagi Wam życzę. Sobie również 🙂
M!

About

Może się również podobać...

Aby wysłać wiadomość potrzebna nazwa i adres e-mail