>> Uważne życie… toczy się tu i teraz. Zacznij od dziś. <<

Gdy myślę sobie o przyszłości moich dzieci, czasem odczuwam niepokój. Zastanawiam się, w jakim świecie przyjdzie im żyć i mierzyć się z wyzwaniami.

Czasami zastanawiam się, jacy będą (moja córka i syn), jak będą radzili sobie ze stresem, niepokojem. Od dłuższego czasu interesuję się tematem uważności, powszechniej znanej jako mindfulness. Ponad trzy lata temu rozpoczęłam kurs w tej tematyce. Po dwóch spotkaniach niestety musiałam go przerwać ze względu na operację, której skutki utrudniły mi powrót na zajęcia i regularną praktykę. Mój nauczyciel o mnie nie zapomniał. Zaproponował powrót do kolejnej , wiosennej grupy w następnym roku. W ciągu kilku tygodni miałam niebywałą okazję na 2,3 godziny zatrzymywać się i praktykować: świadome oddychanie, świadomy ruch, świadome jedzenie, świadome słuchanie.  Od kilku lat próbuję zrozumieć założenia uważności. To bardzo długi proces. Nie zadzieje się bez udziału wspomnianej świadomości. W trakcie mojego kursu pamiętam, jak nasz nauczyciel Michael przypominał nam, abyśmy nie krytykowały się w myślach za to, że są one tak bogate i pomimo praktyki nasze umysły produkują ich tak dużo. Zalecał przyglądanie się im bez osądzania i frustracji.

Aby wyjaśnić na czym polega ten proces, praktycy nierzadko posługują się opisem nieba i chmur, które dość często przesłaniają soczysty kolor niebieski. Jeśli przystaniecie, wzniesiecie głowę ku niebu, będziecie w stanie dostrzec, jak dynamiczne są chmury. A gdy wypatrzycie w chmurach jakiś kształt, który przypominać Wam będzie: pojazd, zwierzę, człowieka, owoc i zechcecie zachować go w pamięci na dłużej, zróbcie zdjęcie. Za chwilę bowiem chmury, które dynamicznie podróżują, zmienią swój układ. Są bowiem w nieustannym ruchu. Jak nasze myśli.  Dużo czasu zajęło mi, aby to:

1.) dostrzec

2.) zrozumieć

3.) przyjąć

4.) obserwować bez osądzania i zabiegania, by pozbyć się natrętnych myśli

Chciałabym byście wiedzieli,  że jestem osobą, która bardzo dużo myśli, analizuje, rozważa. Kiedyś miałam problem z zasypianiem. Wystarczyło, bym położyła się do łóżka, a ONE już mnie atakowały. Plany, marzenia, cele, troski, niepewności, obawy, emocje. Nie wiem, czy zwróciliście uwagę na to, że nocą wszystko wydaje się być większe i bardziej intensywne.  Myśli również.

Był czas, gdy i mojej wówczas 5 – letniej córce trudno było zasypiać. Kręciła się z boku na bok, rozpoczynała rozmowy na różne tematy, opisywała trudności, z jakimi wówczas się borykała. Wykorzystując wiedzę z zajęć z emisji głosu (dotyczącą oddychania, relaksacji i wizualizacji) oraz doświadczenia z zajęć uważności stworzyłam dla Lilci opowieść, która pomagała jej zasnąć. Od tego momentu nastąpił u mnie pewien przełom. Zaczęłam bardziej świadomie kończyć dzień. Wiedza o tym, co może utrudniać zasypianie sprawiła, że przyglądałam się swoim wieczornym nawykom i rytuałom. Sprawdzałam, co mi służy, a co działa na niekorzyść spokojnego snu.

Wracając do początku mojego wpisu, codziennie, odprowadzając Lilę do krainy snu uświadamiam sobie, jak ważne i cenne jest prawidłowe oddychanie oraz jak zakotwiczenie się na czymś: oddechu, dźwięku, obrazie, pomaga znaleźć się w tu i teraz. Uważam, że uważność to kompetencja przyszłości. Zarówno dla dorosłych, jak również (a może przede wszystkim) dla dzieci. Obserwując moją córkę dostrzegam, że dzieci nie mają problemów z uważnością. Potrafią z wielką ciekawością obserwować świat roślin i zwierząt. Z wielkim zaangażowaniem bawią się na placu zabaw lub w piaskownicy. Nie pospieszane przez dorosłego umieją się zatrzymać i być w chwili bieżącej. W pełni. Bez oceniania i nazywania. Tą niezwykle cenną umiejętność tracą z czasem, ku mojemu ubolewaniu.

Myślę, że mam w to swój wkład, ponieważ zdarza mi się pospieszać moją córkę. Zdarza się, że atakujące moją głowę myśli wywołują budzą mój niepokój, który (chcąc nie chcąc) przelewam na córkę. Nawet nie używając słów. Czuję, że aby być dla dziecka dobrym przewodnikiem po świecie uważności powinniśmy zacząć od siebie. I od własnej praktyki. Następnie, poprzez przykład własny, wprowadzić w ten piękny świat również dziecko.

Dlaczego Wam o tym piszę? Ponieważ chciałabym polecić Waszej uwadze książkę Wydawnictwa Studio Koloru, której autorką jest Uz Afzal. “Mindfulness dla dzieci” to publikacja złożona z 21 rozdziałów, które krok po kroku zaznajamiają dzieci i dorosłych z pojęciem uważności oraz z tym, jak można ją praktykować w codziennym życiu.

Bardzo podoba mi się w tej książce naukowe wyjaśnienie i opisanie funkcjonowania mózgu w stanie stresu i w chwili, gdy jesteśmy zrelaksowani. Gdy jest nam dobrze. Taka naukowa, neurobiologiczna podstawa pomaga zrozumieć, dlaczego w dzisiejszych czasach uważność jest najcenniejszym dobrem. Nie traktuję jej jako czary, magiczny sposób na pozbycie się problemów,lecz jako ważną kompetencję i zasób, który warto rozwijać. Coś, co przyda się każdemu z nas w przyszłości. Szczególnie dzieciom.

Autorka proponuje bardzo fajną zabawę – ćwiczenie, pokazujące, czym jest uważność. Okazuje się, że na wszystkich ilustracjach w książce znajduje się ptaszek. Nie zawsze jest on dobrze widoczny. Czasem trzeba się wysilić, aby go znaleźć. Lilci spodobała się zabawa w wyszukiwanie ptaszka na stronach z ilustracjami.  Dlaczego ptak staje się w tej książce symbolem uważności? Ponieważ ma dwa skrzydła. Autorka odnosi je do dwóch skrzydeł uważności. Pierwszym jest ŚWIADOMOŚĆ doświadczenia a drugą ŻYCZLIWOŚĆ, z jaką na owe doświadczenia odpowiadamy. Bez krytykowania, osądzania, pokusy i próby ciągłego naprawiania siebie.

Myślę, że tym, co może być dla dzieci trudne, jest zorientowanie się, kiedy jesteśmy uważni. Po czym poznać, że nasza uwaga została na czymś zakotwiczona. Autorka tłumaczy, iż moment, w którym koncentrujemy uwagę na dźwięku, który niesie się przez dłuższą chwilę w czasie rozpoczęcia ćwiczeń (gong, dzwoneczek) to właśnie uważność. Dzięki temu wyjaśnieniu i mnie udało się zrozumieć, jak można tłumaczyć je dzieciom.

“Świat, w którym dorastają nasze dzieci, jest rozpraszający. Mówi się im cały czas, żeby “zwracały uwagę”, a jednak nikt nie uczy ich tej kluczowej umiejętności.” – pisze autorka, która zwraca uwagę na to, iż nasza uwaga ma dwa kierunki. Pierwszy do wewnątrz (zbliżający nas do świata własnych uczuć, myśli, potrzeb, emocji) oraz drugi – do zewnątrz (kierujący nasze spostrzeganie na świat obrazów, dźwięków oraz smaków).

Opisywana przeze mnie publikacja wyjaśnia, jak ważne w mindfulness jest świadome oddychanie i w jak różnych momentach można po nie sięgać. ŚWIADOMIE. Dlaczego podkreślam to słowo? Bowiem oddychamy w sposób bezwiedny, automatyczny, nawykowy. ŚWIADOME oddychanie to oddychanie w określonym celu. Aby zmniejszyć nagromadzone w ciele napięcie, pomóc się zrelaksować, wyciszyć, odprężyć, dotlenić poszczególne komórki naszego ciała.

Z książki dowiecie się, jak praktykować uważność o poranku, w czasie jedzenia, szykowania się do wyjścia, chodzenia, podróżowania, nauki, ruchu, snu. Będziecie mieli okazję przyjrzeć się temu, jak  nieco okiełznać kłębiące się w nas i w dzieciach myśli, troski, obawy.

Bardzo spodobał mi się rozdział, w którym autorka podkreśla wielką moc płynącą z życzliwego podejścia zarówno do siebie, jak również do innych ludzi. Jak zmiana koncentracji – z siebie, na szerzenie dobra wokół może ubarwić naszą rzeczywistość. Uskrzydlić. Nadać większy sens.

Dzięki autorce zrozumiałam lepiej, dlaczego my – ludzie – mamy tendencję do produkowania tak dużej ilości myśli, nad którymi trudno czasem zapanować. “(…) jesteśmy w stanie zrozumieć ok. 400 słów na minutę, ale średnio ludzie wypowiadają ok. 125 słów na minutę. To oznacza, że gdy kogoś słuchamy, zostaje nam sporo zapasowej mocy przetwórczej. Przez to nasze umysły zaczynają wędrować.” Następnie dodaje, że  “Uważne słuchanie oznacza bycie obecnym dla kogoś całym sercem, wsłuchiwanie się w jego słowa, ale również dostrzeganie jego komunikacji niewerbalnej.”

Autorka udowadnia, że uważność  nie musi stanowić trudnej dla nas lekcji, lecz może funkcjonować w każdym aspekcie naszego życia. Czasem nie wiemy nawet, że praktykujemy. Robimy to za każdym razem, gdy np. w czasie kąpieli oddajemy się chwili i koncentrujemy na odczuciach płynących z kontaktu z wodą. Lub, gdy spacerujemy po lesie i wsłuchujemy się w śpiew ptaków, szum liści lub inne odgłosy, podziwiając widoki. Lub gdy plewiąc w ogródku koncentrujemy się na wykonywanej czynności. Uważność można praktykować także w czasie zabawy z dzieckiem, rozmowy z bliską nam osobą, picia herbaty lub jedzenia ulubionego owocu a także świadomego oddychania.

Gdy przestanie być przykrym obowiązkiem, przymusowym, narzuconym przez nas zadaniem do wykonania, a stanie się elementem naszego życia, wówczas prawdziwie zacznie nam służyć.

Na koniec dodam jeszcze jak skonstruowana jest książka. We wstępie poznajemy drogę autorki do uważności i uważnego życia. W wielu rozdziałach możemy poznać opinie uczniów praktykujących mindfulness z adnotacją, dlaczego stała się ona ważna w ich codzienności. Każdy rozdział zakończony jest zbiorem dwóch lub trzech ćwiczeń, które pomagają rozwijać jakiś obszar uważności.

BARDZO polecam Wam tą dedykowaną dzieciom publikację. Z zachętą, by praktykowanie ćwiczeń oraz przeczytanie książki rozpoczęło się od nas – dorosłych. Dobry przewodnik jest w stanie poprowadzić swego ucznia, dziecko dopiero wtedy, gdy rozumie i czuje, co chce mu przekazać. Gdy swoim życiem, praktyką pokazuje, jak i kiedy można wykorzystywać uważność. Dzieci najwięcej czerpią nie z tyle z naszych słów, co z naszych czynów. Najlepiej i najpełniej jest wtedy, gdy nasze słowa są spójne z czynami.

Swoją recenzję chciałabym zakończyć trzema pięknymi cytatami z książki, które wspaniale pokazują, czym jest mindfulness. A Was zachęcam do zaproszenia tej publikacji do Waszego domu.

Jedną z pięknych zalet mindfulness jest to, że zwykłe codzienne chwile mogą  być tak samo znaczące jak zachód słońca na szczycie góry i inne podniosłe doświadczenia. Dzięki temu, możemy przestać wiecznie szukać doświadczeń innych niż to, co właśnie przeżywamy.”

Kiedy myślę o najlepszych relacjach mojego życia, okazuje się, że coś je łączy – kiedy jestem z tym członkiem rodziny, albo z tymi przyjaciółmi, nie musimy robić niczego szczególnie ekscytującego, żeby dobrze się bawić. Możemy robić dosłownie cokolwiek albo nawet zupełnie nic, bo przebywanie z tą osobą samo w sobie jest cudownym doświadczeniem.”

Każda czynność wykonywana ze świadomością może nas przyprowadzić z powrotem do teraźniejszości.” – warto o tym pamiętać, by nauczyć się uważnie wracać do tu i teraz.

Życzę Wam powodzenia w uważnym, świadomym praktykowaniu i doświadczaniu Waszego życia.

M!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *