“Benio, tata i reszta świata”, czyli opowieść o tym, jak można się różnić

My – ludzie – różnimy się. Różni nas kolor włosów, oczu, skóry. Różni nas wzrost i osobowość. Różnią nas przekonania, poglądy, umiejętność radzenia sobie z wyzwaniami.

Nierzadko my – dorośli – nie radzimy sobie z tymi różnicami. Trudno nam, gdy w komunikacji z drugim człowiekiem dostrzegamy, że on myśli i czuje inaczej niż my. Postrzega tą samą sytuację lub zachowanie w odmienny od naszego sposób.  Ponieważ różnimy się, na te różnice również różnie reagujemy.  Na nasze reakcje w dużej mierze wpływają oczekiwania i przekonania, które posiadamy. Nie zawsze jesteśmy ich świadomi.  Świadomość wymaga pochylenia się nad sobą, odwagi do konfrontacji z tym, co czasem pragniemy upchnąć najgłębiej, jak się da. Jeśli zgodnie z moim przekonaniem “kolegą lub koleżanką może być tylko osoba, która się ze mną zgadza“, każdego człowieka o odmiennej opinii będę odrzucała. Wyrzucała z kręgu znajomych. Jeśli komunikacja przebiega z szacunkiem (bez obrażania, krytykowania, próby forsowania swojej wizji świata) można wymieniać się poglądami, przekonaniami. Można rozmawiać o tym, co nam bliskie i (jeśli ktoś tego potrzebuje) można wyjaśnić dlaczego takie jest.

Im dłużej żyję na tym świecie, im bliżej przyglądam się ludzkim reakcjom, dostrzegam, że od NAS – dorosłych tak wiele zależy. Dzieci mają w sobie naturalną ciekawość. Ciekawi je, dlaczego pani nosi ciemne okulary i trzyma przed sobą “jakiś kijek”. I dlaczego towarzyszy jej pies. Zwracają uwagę na to, że ktoś nie ma nogi, ręki, palca lub porusza się na wózku inwalidzkim. Często ich głośne, szczere, otwarte pytania postawione w miejscach publicznych wywołują nasz dyskomfort. Wprawiają nas w zakłopotanie. Sprawiają, że robi nam się dziwnie. Wyobrażamy sobie, że osoba, której to pytanie dotyczy poczuje się urażona, smutna. Pytania dzieci potrafią nas zadziwić, zaskoczyć, wprawić w zdumienie.

“Że też on/ona ma tyle odwagi, by tak prosto, celnie, w punkt zadać pytanie?” My też mieliśmy. Też nas wiele rzeczy ciekawiło i (jak podejrzewam) wciąż ciekawi. Bywa, że jest nam trudno rozmawiać o tym, co pozostaje w sferze publicznego tabu. Co dotyczy tematów, o których myślimy, że lepiej będzie je przemilczeć.

Warto przyjąć pytanie dziecka. Pochylić się nad nim i uznać za ważne. Potrzebne. Porządkujące jego rzeczywistość. Świadczące o zainteresowaniu światem, ludźmi, różnicami. I spróbować wspólnie podumać, skąd biorą się różnice między nami i czy możemy powiedzieć, że ktoś jest od kogoś lepszy. A jeśli jest to w czym i dlaczego.

Chciałabym teraz przedstawić Wam pewnego chłopca w wieku przedszkolnym. Poznajemy go w chwili, gdy jeden z kolegów zadaje mu bezpośrednie pytanie:

“Mama mi powiedziała, że twój tata nie chodzi. A czemu?”

– “Ma chore nogi” – odpowiada chłopiec zaskoczony.

“A co mu się stało?” – dopytuje zaciekawiony kolega.

“Nic. Urodził się z chorymi nogami”

“A kiedy będzie chodził?” – dodaje zainteresowana tematem koleżanka.

“Nigdy” – odpowiada Benio i uzmysławia sobie, jaka to smutna dla niego informacja.

Chwilę później dzieci, jedno po drugim, zaczynają zadawać pytania (takie, które pewnie wielu z nas by zadało, gdybyśmy nie mieli wewnętrznego  głosu mówiącego, iż nie wypada zadawać takich pytań):

“To jak on chodzi do pracy?”

“A jak chodzi na spacery?”

“A jak zjeżdża po schodach?”

“A jak on się bawi?

“A jak sika?”

“A jak się goli?”

“A jak ściąga ci zabawki z szafy?”

“A jak tańczy z twoją mamą?”

Choć pytania, które koleżanki i koledzy z przedszkolnej grupy zadają Beniowi są dla niego trudne i zaskakujące (być może nad niektórymi wcześniej w ogóle się nie zastanawiał), wiele osób dorosłych miewa podobne, gdy widzi kogoś na wózku bądź o lasce wskazującej na brak widzenia.

Okazuje się, że Benia najbardziej zabolało zdanie wypowiedziane przez kolegę, który stwierdza z przerażeniem:

“Ojeju! Ojejku! To ty nigdy nie  zagrasz z tatą w piłkę!”

Choć nasz bohater nawet nie przepada za grą w piłkę, głośno wymówione przez Radka zdanie mocno go zasmuca. Doprowadza do łez.

Tak zaczyna się opowieść  – “Benio, tata i reszta świata” Wydawnictwa Skrzat, której autorką jest Izabela Michta.

Na dalszych kartach książki możemy poznać bliżej rodziców chłopca, w tym jego tatę, który jeździ na wózku inwalidzkim. Dla Benia fakt, iż tato porusza się w ten sposób nie stanowi problemu. Ponieważ, jak wspomniał chłopiec, tato urodził się z chorymi nogami, możemy przypuszczać, że ta sytuacja jest dla chłopca naturalna. Innego taty nie zna. Od kiedy pamięta, widział go na wózku. Dopiero pytania zaciekawionych dzieci konfrontują go z rzeczywistością i uzmysławiają, że ojcowie innych dzieci chodzą a nawet grają z nimi w piłkę. I choć otwartość i ciekawość kolegów wywołuje w Beniu smutek, to staje się ona okazją do ważnych rozmów.

Pani w przedszkolu postanawia wyjść naprzeciw ich potrzebie rozumienia. Dzięki dłuższej rozmowie dzieci dowiadują się, że babcia Nadii nie widzi, wujek Łukasza nosi bardzo grube okulary, tata Igora nie ma palca, a siostra Tosi miała operację.  Pani podsumowuje rozmowę i tłumaczy dzieciom, że

(…) otaczają nas różne osoby. Jedni są młodzi, drudzy starzy, jedni niscy, drudzy wysocy, jedni szczupli, drudzy pulchni… Jedni mają kręcone włosy, inni proste, jedni zadarte nosy, inni okrągłe. Spotykamy również ludzi niepełnosprawnych.  (…) Niepełnosprawność także ma różne oblicza, bo każdy z nas jest zupełnie inny i niepowtarzalny. Można żyć bez palca lub ręki, mieć chory kręgosłup, uszy, oczy, serce, skórę, trudności z mówieniem czy zabawą z innymi. Ważne, by sobie nawzajem pomagać i doceniać to, co posiadamy.

W dalszej części książki możemy dowiedzieć się, jak wygląda codzienne życie Benia z jego rodzicami i  jakie wyzwania  w jego trakcie napotykają.  Choć chłopiec ma tatę, który jeździ na wózku inwalidzkim, jest takim samym dzieckiem jak jego koledzy i koleżanki. Ma podobne troski, powody do radości, trudności, odkrycia i pragnienia.

Dla niego tato jest najlepszym człowiekiem na świecie. Jego osobistym bohaterem, z którym uwielbia spędzać czas. W trakcie emocjonalnej rozmowy z mamą  chłopiec uzmysławia sobie, jak wiele rzeczy może robić wspólnie z tatą (grać w szachy i w kręgle, malować, czytać, gilgotać się, chodzić na spacery, rozmawiać, naklejać…).

“Benio, tata i reszta świata” to opowieść zamknięta w 7 rozdziałach, zakończonych  krótkim podsumowaniem pt. “Czego uczymy się wraz z Beniem”.

To historia dobra do czytania zarówno w taki dzień jak dziś – w Dzień Taty, jak również w każdy inny dzień. To książka, która stanowi dobry punkt wyjścia do rozmów o tym, jak inność i różnorodność mogą wzbogacać nasze życie. To dobry punkt wyjścia do rozpoczęcia z dzieckiem dyskusji o tym, czy to, że ktoś różni się od nas wyglądem, stopniem rozwoju, osobowością, poglądami czyni go od nas gorszym. Czy istnieje coś takiego jak norma a jeśli tak, to co ona oznacza.

To, co my uważamy w naszej kulturze za oczywiste,  dopuszczalne, do przyjęcia, w innym miejscu na kuli ziemskiej może już takie nie być. Co to oznacza? Że to my się mylimy, czy mylą się osoby, które różnią się od nas?

Dzięki tej książce można z dzieckiem poruszyć wiele ważnych wątków oraz zachęcić do rozmyślań, refleksji, rozważań.

Bardzo lubię książki i opowiadania, których autorką jest Izabela Michta. W najbliższym czasie będę jeszcze o kilku z nich wspominała. A Was bardzo zachęcam do zaproszenia Benia, jego taty i reszty świata do Waszych domów 🙂

M!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *