Pobawmy się dźwiękami – “Jano i Wito na wsi”

Lubię wyrażenia dżwiękonaśladowcze. Onomatopeje najczęściej pojawiają się pod koniec pierwszego roku życia dziecka i towarzyszą mu przez następne nawet dwa lata. Z ich pomocą można wspierać rozwój mowy dziecka. Naturalnie, z wykorzystaniem bogactwa dźwięków.
Cieszy mnie to, że rynek wydawniczy jest coraz bogatszy w książki przygotowane przez specjalistów, logopedów, osoby znające specyfikę rozwoju mowy.


Z ciekawością obserwuję różne książkowe serie, które w sposób pomysłowy, ciekawy, z wykorzystaniem dźwięków, słów, obrazów zapraszają do świata mowy już najmłodszych czytelników.Jedną z nich jest przygotowana przez mamę dwóch chłopców, logopedkę, włascicielkę bloga Matka Wariatka = Wiolę Wołoszyn seria Jano i Wito Wydawnictwa Mamania.


Dziś chciałabym Wam pokazać część, w której Jano i Wito spędzają czas na wsi. Bardzo mi się ona spodobała, ponieważ jednymi z moich ulubionych wyrażeń dźwiękonaśladowczych są dźwięki wydawane przez zwierzęta. Wiecie co w onomatopejach jest najciekawsze? To, że istnieją ogólnie przyjęte, nadane przez dorosłych odgłosy, którymi możemy nazywać ulubione żyjące stworzenia. Istnieją też takie, które możemy wymyślić sami.


Gdy powiem “miau, miau”, “hau, hau”, “meee, meee”, “beee, beee”, “hu hu, hu hu”, “iha ha, iha ha”, “pi, pi”, “ssss ssss”, “ćwir, ćwir”, “muuu muuu” istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że dzieci zaznajamiane z wyrażeniami dźwiękonaśladowczymi będą wiedziały, jakie zwierzę mam na myśli.


W nadaniu danego dźwięku charakteryzującego go zwierzęcia pomagają naturalne dźwięki, które ono wydaje. W tym celu warto wybrać się “w teren”, na wieś, na wycieczkę, by dać sobie możliwość wsłuchania się w odgłosy wydawane przez mieszkańców lasu lub gospodarstwa. Można zachęcić dziecko do zamknięcia oczu i pobudzenia słuchu. Można zapytać, czy dziecko słyszy, jaki dźwięk wydaje: krowa, koń, owieczka, baran, koza, kurczaczek, świnia, ptak i inne.


Jeśli brakuje nam pomysłów, warto sięgnąć po serię Jano i Wito.


Część “Jano i Wito na wsi” rozpoczyna się od tego, że młodzi bohaterowie znajdują się w domu babci i dziadka. Na wsi. Ponieważ dziadek jest chory, bohaterowie chcą przykryć go kocykiem, który zrobiła mu babcia. Z pięknej, czerwonej włóczki. To właśnie ta włóczka jest elementem sensorycznym, dodającym książce uroku. Dziecko może dotknąć jej paluszkiem, wodząc nim wzdłuż rozwiniętego kłębka (to bardzo fajne ćwiczenie dla małych rączek).


Zanim przejdziemy do wyrażeń dźwiękonaśladowczych reprezentujących świat zwierząt, możemy zachęcić dziecko, by:


– wykonało z nami kilka “apsików” :)- zrobiło z nami gest dźwiękowy “ciiii”, by nie zbudzić śpiącego, chorego dziadka- chodzić z nim cichutko na palcach- zawołać babcię (zwijając dłonie wokół ust tak, by nasz głos był bardziej donośny i lepiej słyszalny)


Bogate i pomysłowe ilustracje autorstwa P. Przemka Liputa możemy wykorzystać do ćwiczenia nazw przedmiotów oraz stosunków przestrzennych (np. Gdzie jest pilot? – Pilot jest POD kanapą. Gdzie jest rybka? Rybka leży NA komodzie. Gdzie przeciąga się kotek? Kotek przeciąga się NA stoliku OBOK zdjęcia chłopców).


Z Janem i Witem młody czytelnik wyrusza regularnie na poszukiwania. Tym razem chłopcy planują znaleźć kocyk dla dziadka, który z czerwonej włóczki zrobiła mu babcia. Początkowo chcą to zrobić z jej pomocą, jednak babcia śpi, głośno chrapiąc (chrrr, chrrr).

Zatem czas wyruszyć na przygodę do gospodarstwa, w którym mieszka dużo zwierząt. I tak oto, na poszczególnych stronach, szukając miłego koca, Jano i Wito spotykają sympatyczne zwierzęta, z pomocą których mogą ćwiczyć i utrwalać nadane im przez ludzi, z wielką ochotą wydawane dźwięki. Zanim dotrą do celu swej wycieczki, spotkają po drodze: pieska, kurę, kota, bociana, krowę, kaczkę, świnkę, konia. Jedną z większych atrakcji, która pojawi się w ich wędrówce okaże się traktor.


Uwielbiam wyrażenia dźwiękonaśladowcze ukazujące świat zwierząt. Można ich uczyć, a następnie je utrwalać na tak wiele sposobów. Zarówno w formie ilustracji, figurek, jak również żywych zwierząt, które dziecko ma okazję zobaczyć, usłyszeć a także poczuć. Każda ilustracja w najnowszej części jest bogata w rozmaite szczegóły, które można uczynić punktem wyjścia do wielu rozmów z dzieckiem (między innymi o tym, jak żyją zwierzęta, co lubią, jak nazywają się ich dzieci np. dzieci pieska i suczki to szczeniaczki, dzieci koni to źrebaczki itd.)


Zwieńczeniem historii jest… KOCYK, stanowiący atrakcję, element dotykowy a dla bohaterów… piękną metę ich dźwiękowo – zmysłowej wędrówki.


Jeśli macie dzieci, które są na etapie na bywania i utrwalania mowy, ta część przygód z serii “Jano i Wito” będzie idealna.

M!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *