W barwnym świecie literek – zapraszam do “Abecadła pod lupą”

Lila wróciła do domu.

– “Miałaś miły dzień?” – zapytałam ją.

– “Tak mama” – odpowiedziała. “Dziś uczyliśmy się nowej literki. I mamy poćwiczyć w domu pisanie “py”.” – dodała.

1 klasa szkoły podstawowej i … ALBFABET.  Taki, który poznaje się już nie tylko w warstwie wizualnej, ale przede wszystkim pisanej. Pierwsza klasa to czas linijek zapełnionych poszczególnymi literkami. To czas czytania. Odkodowywania poszczególnych głosek, łączenia je w sylaby i budowania z nich wyrazów. Dla mnie ten czas czytania jest czasem szczególnym, ponieważ uwielbiam to robić. Dodatkowo mogę delikatnie i subtelnie wprowadzać Lilę w świat znaków interpunkcyjnych (?, !, ., ,) i możliwości ich dźwiękowego odzwierciedlenia. Z ciekawością obserwuję, jak nabywa ona coraz większą wprawę w obu tych ważnych umiejętnościach (czytanie i pisanie), choć pewnie gdyby miała wybierać, które lubi bardziej, z pewnością skłoniłaby się ku tej drugiej.

Wracając do wczorajszego powrotu do domu… Lila weszła do pokoju, w którym zawsze po szkole chowam jej ciekawe książki i zapytała:

– “To co mama? Ciepło – zimno?”

Tak się ostatnio bawimy. Ja chowam jej książki, ona wędruje według moich wskazówek “ciepło”, “zimno”, “gorąco” i wyciąga czasem z szafek, czasem z szuflad albo kolejną część swej ulubionej serii, albo nowość, której nawet w księgarni jeszcze nie widziała.

Tak było wczoraj. Gdy otworzyła jedną z szuflad o zobaczyła książkę, aż pisnęła z zachwytu. Podeszła do łóżka, na którym siedziałam i zaczęła czytać: “Abecadło pod lupą. Wielka wyprawa w świat liter.” Wydawnictwo Mamania.

Taaaak, przy lekturze każdej książki sprawdzamy również, jakie Wydawnictwo stoi za wydaniem danej perełki 🙂

Następnie zaczęła przeglądać nowość, która pojawiła się w naszym domu.

Początkowo z ciekawością wertowała poszczególne kartki, utrwalając sobie kolejność liter w alfabecie. Nie wiedziała jeszcze (a i ja jej tego nie zdradzałam), że na końcu książki, na wewnętrznej stronie okładki, znajduje się czerwona lupa. Lupa, z którą warto oglądać poszczególne literki.

Jak tylko do niej dotarła, wyjęła ją i ponownie wróciła do pierwszej strony.

I dopiero teraz zaczęła się prawdziwa literkowa przygoda. Lila czytała znajdujące się po lewej stronie książki obrazki (rozpoczynające się na zaprezentowaną po prawej stronie literę), następnie brała do ręki lupę i próbowała w tej dużej literze (A, B, C, D itp.) odnaleźć dany obrazek. Lektura (a raczej fantastyczna zabawa z “Abecadłem pod lupą”) zajęła jej uwagę na bardzo długo.

“Mama, ale fajna jest ta książka.” – podsumowała po skończonej zabawie.

Świadomie piszę zabawie, ponieważ uważam, że w świat cyfr, liter, pisania, czytania najlepiej jest wprowadzać dziecko niemal niepostrzeżenie, przyjemnie. Pokazując, na jak wiele sposobów można utrwalać sobie zarówno kształt, jak i brzmienie danych znaków graficznych.

Dużym plusem tej fantastycznej książki interaktywnej jest to, iż zaprezentowane po prawej części książki litery są OGROMNE, w formie drukowanej, bez zbędnych i udziwnionych znaczków. Kiedyś, podczas szkolenia z symultaniczno – sekwencyjnej nauki czytania dowiedziałam się, że prostota jest najlepsza. Prowadzącej chodziło o prostą czcionkę, którą dziecko z łatwością odczyta. Potwierdzam jej słowa. Widzę, jak Lilci czasem jest trudno odczytać dany wyraz, który jest napisany dekoracyjną czcionką. Wówczas potrzebuje ona mojej pomocy do rozszyfrowania wyrazu.

Niezwykle fajnym pomysłem jest zaprezentowanie zestawu wyrazów rozpoczynających się od prezentowanej litery. Przed snem Lila czasem zadaje mi pytania:

– “Mama, a jaki wyraz zaczyna się od “h”, “ł”, “m””?

Zanim zaśnie, wspólnie wymieniamy wyrazy, które przychodzą nam do głowy. Przed snem zwykle tych obiektów, roślin, owoców, pojazdów nie mam w głowie zbyt wiele.

Tu z pomocą przychodzi “Abecadło pod lupą“, w którym na każdej stronie, obok pokazywanej literki, tych wyrazów jest co najmniej 20. Dodatkowo od obrazu graficznego (który jest łatwiejszy dla dzieci jeszcze nie umiejących czytać) można paluszkiem przejść krótką (czasem nieco zakręconą) trasę do wyrazu, który opisuje dany znak graficzny. Dzięki temu dziecko może połączyć znak graficzny z jego pisemnym odpowiednikiem. Ma również fantastyczną okazję, by poćwiczyć swoją rękę, wodząc palcem po śladzie.

W tym miejscu chciałabym Wam przypomnieć, jak ważne jest łączenie motoryki (w tym pracy małych rąk) z wszelkimi dźwiękowymi działaniami. Ośrodek w mózgu odpowiedzialny za mówienie znajduje się bardzo blisko ośrodka mózgu odpowiedzialnego za małą motorykę. Stymulując pracę rąk, usprawniamy jakość mowy.

Na koniec chciałam Wam dodać małą logopedyczną wskazówkę.

Wiem, że w przedszkolach, w szkole, w różnych piosenkach, w czasie nauki alfabetu często poszczególne głoski czyta się w następujący sposób:

– a, be, ce, de, e, ef, gie, ha, i, jot, ka, el, eł, em, en, o, pe.

Jednak  aby dziecko w prawidłowy sposób było w stanie rozpoznać daną głoskę, przełożyć ją na znak graficzny, warto wszystkie litery alfabetu “oczyścić”, tzn. zabrać z nich te litery, które dziecko może słyszeć, tworząc w głowie nieprawidłowy “obraz” danej głoski, której brzmienie tworzy sylabę np. ka, de, pe. Czytajmy więc dziecku litery w sposób następujący:

– a, b, c, d, e, f, g, h, i, j, k, l, ł, m, n, o, p.

Zdaję sobie sprawę z tego, że łatwiej byłoby to pokazać na nagraniu niż opisać w tekście. Być może kiedyś takie pokazowe nagranie dla Was przygotuję.

Krótkie wyjaśnienie na koniec:

Czym różni się GŁOSKA od LITERY?

GŁOSKA, jak sama nazwa wskazuje, punkt uwagi kieruje na GŁOS, czyli dźwiękową formę wypowiedzi. To coś, co MÓWIMY, co ma dźwięk, brzmienie.

LITERA natomiast to znak GRAFICZNY, czyli to, co piszemy.

Ujmując to obrazowo. Głoskę słyszymy, literę widzimy. I tak można to wyjaśnić dziecku 🙂

Dobrego dnia Wam życzę,

M!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *