O Kuku i jego Supertacie

Już po raz trzeci jesteśmy zaproszeni do świata Kuku – sympatycznego chłopca, który odkrywa świat.


Autorką serii, wydanej przez Wydawnictwo Mamania jest Monika Kamińska. Ilustracje stworzył Andrzej Tylkowski.


W części pierwszej“Kuku i historia pępka” młody bohater dowiaduje się, że pomimo dzielącej go z mamą odległości znajdują się blisko siebie. Jego i mamę łączy nierozerwalna więź – pępek, który jest pamiątką od mamy. Na znak tego, że się o synka troszczyła jeszcze zanim się urodził.


W części drugiej“Kuku szuka szczęścia” chłopiec próbuje odkryć, gdzie mieszka tytułowe szczęście. Próbuje też dowiedzieć się czegoś więcej o sobie – zastanawia się, co w jego dziecięcym życiu sprawia mu przyjemność.


Część trzecia“Kuku i supertata” jest ukłonem w stronę taty. Odwiedzamy w niej chłopca, który jest w trakcie zabawy. Zarówno on jak i jego pies Rajtek są przystrojeni w zwiewne peleryny – symbol ich nadludzkiej mocy. Superbohaterowie powinni być przecież rozpoznawalni.

Bardzo ciekawie zostały pokazane wyobrażenia chłopca, któremu wydaje się, że będąc superbohaterem nie dozna żadnych uszkodzeń, nie poczuje bólu, nie zmierzy się z dyskomfortem. Jakie jest jego zdziwienie, gdy po mocnym uderzeniu dłonią w stół pojawia się u niego silny ból.

Lub gdy w czasie sprzątania swych zabawek potyka się o pelerynę, przewraca i obija kolano. Ponownie pojawia się ból oraz łzy. Przy chłopcu pojawia się tata, który otula go swymi serdecznymi ramionami i z czułością nazywa to, co widzi:


“Chyba strasznie boli, co?”


Następnie sadza synka na kolanach i proponuje:


“Ściskaj mnie mocno, jak najmocniej. (…) Wtedy cały ból sobie pójdzie, zobaczysz”.


Bardzo lubię tą scenę bliskości i bycia obecnym przy doświadczającym trudności dziecku. Nie ma tu nadmiernych słów, zbyt długich rozmów. Jest serdeczne ramię, przytulenie, możliwość wypłakania się i pobycia przy bliskiej nam osobie. Bez oceniania, pouczania, radzenia, krytykowania.
To jednak nie koniec historii. Dzień z życia Kuku pokazuje, z jak wieloma wyzwaniami może się mierzyć mały człowiek. Przed wyjściem na dwór próbuje zawiązać sobie sznurówki. Okazuje się to trudne i w wyniku nieudanych prób chłopiec się irytuje i rzuca buty pod ścianę.


W tym momencie ponownie pojawia się tata.


Wspiera Kuku, pytając:


“Martwisz się, że ci nie wychodzi? (…)” i dodaje otuchy słowami: “Kiedyś się tego nauczysz. Jak byłem taki mały jak ty, też nie umiałem wiązać sznurówek”.


To ten moment w historii, w którym Kuku patrzy na tatę nieco inaczej niż wcześniej. Dostrzega w nim swojego największego superbohatera. Kogoś, kto ma nadludzkie moce i potrafi zrobić wszystko.


W wyobraźni chłopiec przywdziewa sobie, Rajtkowi i Tacie strój superbohatera i zaczyna się zastanawiać, co świadczy o wyjątkowości jego Taty. Przypomina sobie różne sytuacje, w których był on blisko, chronił, bronił, otaczał serdecznym ramieniem, czytał książki, ocierał łzy.
Wyobrażenia Kuku wydają się tak realne, że wyrusza on na poszukiwania. Zagląda do szafy, w której tata ma swoje ubrania. Poszukuje magicznej peleryny i stroju superbohatera. Mama jednak tłumaczy chłopcu, że peleryny superbohaterów są niewidoczne. Fakt, że ich nie widać nie oznacza jednak, iż one nie istnieją.


Piękna, symboliczna i wymowna jest ta opowieść. O tym, że dla naszych dzieci jesteśmy kimś wyjątkowym. Nieomylnym, mającym nadludzkie siły, gotowym do poradzenia sobie z wszystkimi trudnościami i wyzwaniami. Ta wiara bywa piękna i czasem trudna dla rodziców. Czasem motywuje i zobowiązuje do bycia lepszym niż się o sobie myśli. Myślę też, że warto pokazywać dzieciom, że i nam zdarzają się czasem błędy i trudności. Że miewamy momenty, w których z czymś sobie nie radzimy, ale są też takie, gdy czujemy bezsilność i niemoc. Że my – mimo, że trochę już wiemy o świecie – wciąż się czegoś uczymy, dowiadujemy i na etapie nauki możemy z czymś sobie nie radzić. Mieć z czymś trudność. Tym czego nasze dzieci najsilniej mogą potrzebować są autentyczni dorośli. Z krwi i kości. Bo tacy też jesteśmy. Omylni, czasem zagubieni, czasem poszukujący odpowiedzi na nurtujące nas pytania. Czasem się cieszymy, a czasem złościmy. Czasem mamy więcej a innym razem mniej zasobów. Jeśli mamy w sobie gotowość i odwagę, by przyglądać się sobie, swoim nawykom, cechom, potrzebom, emocjom, zasobom. Świadomy siebie rodzic to nadzieja dla dobrej, budującej i karmiącej rodzinę relacji.


W tej książkowej serii bardzo podobają mi się ilustracje. Pełne ciepłych, wyrazistych barw. Bogate w szczegóły. Ukazujące prawdziwe sceny z życia (porozrzucane zabawki będące oznaką udanej dziecięcej zabawy, duże pluszaki, które są dla dzieci cennymi towarzyszami codzienności, pomieszczenia, które mogą sprawiać wrażenie większych niż w rzeczywistości). W moim odczuciu ilustracje odzwierciedlają świat widziany oczami dziecka i to w nich jest piękne. Ilustrator Pan Andrzej Tylkowski tworzy bardzo charakterystyczne i rozpoznawalne grafiki.


Bardzo polecam Wam wszystkie części Kuku. Każda z nich dostarczyła mi wzruszeń, refleksji stając się także przyjemną lekturą.


A Wy znacie Kuku?
Macie swoją ulubioną część?
Pozdrawiam Was serdecznie.

M!



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *