Nauka się OPŁACA – czyli o tym, jak możecie zarobić na ocenach swoich pociech

 

Jadąc wczoraj na ostatni w sezonie warsztat dla rodziców, słuchałam radia. Muzyka została przerwana przez reklamy. Zwykle w takich momentach wyłączam swoją uwagę, ale to, co usłyszałam, mnie zaciekawiło. Słowa brzmiały mniej więcej tak:

– “No, córuś, co tam masz na świadectwie?” – pyta tato.

– “6 złotych tata” – odpowiada dziecko.

Dalej można było słyszeć głos lektora, który w zachęcający sposób mówił:

Pochwal się świadectwem swojego dziecka. Przyjdź do nas. Za każdą piątkę dostaniesz rabat w wysokości 5 złotych, a za szóstkę 6 złotych. Przyjdź do nas i zobacz, ile możesz zyskać.”

O innych niż piątki i szóstki ocenach nikt nie wspomniał. Jedyną podstawą do uzyskania dodatkowych pieniędzy są najwyższe noty. Trójki i czwórki nie są brane pod uwagę.

Słuchając tych słów poczułam ogarniającą mnie irytację. Pomyślałam: “W jaką to wszystko zmierza stronę? Do czego ma zachęcić dzieci i rodziców? Do wywierania przez dużych presję na małych, aby wypracowywali jak najwyższe oceny? Do odczuwania przez uczniów presji i przymusu bycia najlepszym? Do przekonania, że wszystko, co jest poniżej określonej noty, w naszym społeczeństwie się nie liczy? Jest dyskredytowane i nieważne?”. Nauka wyłącznie dla ocen, gratyfikacji, nagród, pochwał, czerwonego paska niezbyt daleko nas zaprowadzi. Jeśli naszą wewnętrzną motywacją nie będzie chęć poszerzenia wiedzy, dowiedzenia się czegoś nowego, wówczas będziemy, niczym roboty, dosłownie wykuwać teorię, aby zdać egzamin, otrzymać jak najlepszą ocenę z klasówki, a następnie wszystko zapomnieć (w imię zasady 3 Z – zakuć, zdać, zapomnieć). Dobrze jest, w trakcie edukacji, odkryć obszar, który mocno nas zajmuje, angażuje naszą uwagę, myśli. Piątkowemu uczniowi w przyszłości może być trudno “się określić” i wybrać w jaką pójść stronę. Dobrze by było, gdyby system edukacji wspierał indywidualność. Gdyby warunkiem przyjęcia na uczelnię było spojrzenie na dokonania ucznia w obszarach ważnych dla tematyki studiów.

Jeśli chodzi o mnie, jestem piątkową uczennicą. Bardzo długo szukałam swojej drogi zawodowej. Podejmowałam się rozmaitych działań, aby sprawdzić, czy w danym obszarze będę się dobrze czuła. Ten czas w swoim życiu wspominam jako męczący, frustrujący i zabierający energię. Wiele moich koleżanek i kolegów, którzy mieli bardziej zróżnicowane oceny – świadomie poszło wyznaczoną przez siebie drogą wiedząc, czego chce. Realizując się w zawężonym obszarze, który postanowili wzmacniać i polepszać. Dobra ocena nie gwarantuje sukcesów w przyszłości. Marzy mi się, aby zaczęto kłaść większy nacisk na docenienie kreatywności uczniów, naukę  wychodzenia poza schematy oraz konkretnych, przydatnych w życiu umiejętności (zamiast suchej teorii, która niewielkie ma odniesienie do prawdziwego życia). Chciałabym, aby dzieci mogły uczyć komunikacji z drugim człowiekiem, asertywności, radzenia sobie ze stresem, relaksacji, dbania o własne potrzeby i granice, rozumienia swoich uczuć, negocjowania ważnych dla siebie kwestii. Prawdziwe umiejętności torują nam ścieżkę do samodzielnego życia. Cenna wydaje mi się wiedza na temat tego, jak działać w sytuacji trudnej, jak radzić sobie z wyzwaniami, co robić z popełnionymi błędami, gdzie szukać odpowiedzi na ważne pytania, jak chronić siebie przed rozmaitymi niebezpieczeństwami, nadmiarem stresu, krytyką, prześladowaniem ze strony kolegów. Jak rozwijać w sobie empatię. Tego możemy (jeśli szczęście dopisze) dowiedzieć się na zajęciach dodatkowych lub specjalnie przygotowanych dla dzieci warsztatach (których w moim odczuciu wciąż jest  za mało).

Mimo, że Lila nie chodzi jeszcze do szkoły, nie przeszkadza mi o tym wszystkim rozmyślać. Osobiście mówię NIE nauce wyłącznie dla ocen i numerków, jedynie w celu uzyskania nagrody. Mam nadzieję, że starczy mi sił, pomysłu, zaangażowania, aby wspierać Lilę w procesie edukacji. Bo najważniejsze jest dla mnie to, co zostaje realnie w głowie, a nie na papierze. Nie chodzi mi o zachęcanie dzieci do okładania nauki na bok, ale o mądre ich wsparcie w tym zakresie, bo przecież nauka jest ważna. A jakie jest mądre wspieranie? Bardzo chętnie poznałabym Wasze doświadczenia. Czuję, że dużo mogłabym się od Was nauczyć.

M!

About

Może się również podobać...

Aby wysłać wiadomość potrzebna nazwa i adres e-mail