“Chodźcie, zajrzyjmy do domków”

– “Mama, mam zadanie domowe. Pani powiedziała, abyśmy przynieśli jutro na zajęcia zdjęcie oryginalnego DOMU. Takiego niespotykanego, co nie widać go na co dzień. Co ma jakiś ciekawy kształt i jakoś się wyróżnia”.

– “Oooo, bardzo to ciekawe. Jakie są oryginalne kształty domów? Chodź, sprawdźmy.” – powiedziałam do Lilci a następnie wykorzystałam moc technologii. Wpisałam w google hasło: “pomyslowe domy” i już po chwili podziwiałyśmy z Lilą zróżnicowane konstrukcje: w kształcie psa, piłki. Były domy “stojące” na dachu, były też budowle idealnie wkomponowane w środowisko. Były domy na wodzie, nad brzegiem morza, na szczycie gór.

– “Woooow, ale ten fajny. A zobacz, jaki ten ciekawy. A w tym chciałabyś mieszkać?” – wymieniałyśmy się z Lilą pytaniami w trakcie podziwiania projektów oryginalnych konstrukcji.

Żałuję, że w tamtym czasie nie miałam przy sobie bardzo pomysłowej nowości Wydawnictwa Mamania – “Domki”. Jej autorem jest Hector Dexet. To dość duża kartonówka, dzięki której możemy się przekonać, jak różne są miejsca zamieszkania w zależności od ich właścicieli.

Dwie pierwsze strony ukazują nam bohaterów, którzy pojawią się w kolejnych odsłonach. Wśród nich jest ptak, kot, wiewiórka, żaba, żółw, ślimak oraz pszczółki. Bohaterowie mający zupełnie inne miejsca zamieszkania.

Następne strony pomagają poszerzyć perspektywę (zarówno większemu, jak i mniejszemu Czytelnikowi) i ukazują, w jak różnych miejscach mogą znajdować się domy.  Chodzi zarówno o ich lokalizację (miasto – wieś a nawet bezludna wyspa), jak również o kształt oraz rodzaj zabudowania.

Schronieniem ślimaka jest jego własna muszla, którą wytrwale dzierży na swych plecach. Podobnie jest w przypadku żółwia przemierzającego życie z własną skorupą ulokowaną na grzbiecie.

Niezwykle ciekawie i obrazowo został pokazany dom małych kurczaczków, które rozwijają się w jajku, umieszczonym w ciepłym gnieździe. Gdy przychodzi odpowiedni dla nich czas, opuszczają swój bezpieczny, miły i ciepły dom (piękna to dla mnie metafora życia rodzinnego. Dziecko przez wiele lat rośnie, mieszka z rodzicami, opiekunami, uczy się, dojrzewa, by któregoś dnia symbolicznie wyfrunąć z domu i rozpocząć samodzielną podróż. Strona z kurczakami jest dla mnie przykładem tego, że każdy człowiek w danej książce może odnaleźć fragment czegoś dla siebie ważnego. Wzruszający, skłaniający do refleksji i wzruszeń.).

Wyruszając z dzieckiem w podróż do wnętrza książki “Domki”, można się trochę pobawić. Zanim dokonamy kolejnej odsłony, możemy młodego czytelnika zapytać:

“Jak myślisz, gdzie mieszka to zwierzątko?” i zachęcić go do uruchomienia swojej wyobraźni. Dzieci lubią sprawdzać i eksperymentować. Jeśli młody Czytelnik jeszcze nie zna miejsc zamieszkania poszczególnych istot żywych, wówczas “Domki” będą idealnym wprowadzeniem w ten piękny świat.

Oprócz wartości edukacyjnej, która cechuje tą pomysłową kartonówkę, dostrzegam jeszcze inne jej walory.

1.) SPOSÓB WYKONANIA. Nie matowa lecz śliska okładka. Dlaczego uznaję to za duży plus? Ponieważ, jeśli książka będzie w częstym użyciu (a zakładam, że będzie, bo jest naprawdę fajna :)), wówczas jakiekolwiek zachlapanie podczas użytkowania bardzo łatwo jest zetrzeć, bez szkody dla okładki.

2.) KOLORYSTYKA. Już sama okładka jest zapowiedzią tego, co zobaczymy w środku. Kolory są jasne, intensywne, jednak nie przytłaczające. Gdyby Lila była na etapie różnicowania kolorów, z pewnością wykorzystałabym “Domki” do utrwalania poszczególnych barw. Kiedyś tak właśnie się z nią bawiłam. Nazywałam jej dany kolor a następnie zachęcałam do szukania (albo w książce albo w pomieszczeniu, w którym się znajdowałyśmy) rzeczy, przedmiotów, jedzenia w identycznym kolorze. Ten sposób jest bardzo pomocny w utrwalaniu kolorów. Polecam Wam go spróbować. Z “Domkami” można robić podobnie.

– “Jaki to kolor?”

– “Żółty.”

– “A gdzie jeszcze na tej (lub na innych stronach) widzisz kolor żółty?”

3.) KSZTAŁTY. “Domki” mogą pomagać (zarówno młodszym, jak i starszym dzieciom) zrozumieć, jakie mamy kształty, figury. Stanowią bardzo subtelną podpowiedź odnośnie tego, jak owe kształty można wykorzystać w ilustrowaniu zwierząt, przedmiotów, budowli. W książce fantastycznie wykorzystane zostało koło, połowa koła, kwadrat, trójkąt, prostokąt, owal do zobrazowania rozmaitych treści. Grafika jest zaskakująca w swej prostocie a jednocześnie bardzo wymowna. Przeglądając poszczególne strony, nie mam wątpliwości na jakie zwierzątko lub dom patrzę. Jestem pewna, że dzieci również nie będą miały z tym problemu. Dodam, że z pomocą tej książki będą mogły uczyć się malować: ślimaka, żółwia, kota, domek, pszczołę i wiele innych zwierząt bądź konstrukcji.

4.) FORMA książki. To nie jest zwykła kartonowa publikacja. To książka, którą można i chce się zgłębiać, dotykać, próbując wyczuć elementy, które zostały wycięte, by jeszcze silniej przykuć uwagę czytelnika (oraz pobudzać do pracy jego zmysł wzroku i dotyku). Okładka jest bardzo dobrą zapowiedzią tego, co znajdziemy w środku: wycięte części koła, trójkąta, prostokąta. Znajdują się w różnych miejscach, dzięki czemu młody (i starszy również :)) odbiorca będzie potrzebował trochę czasu, aby znaleźć i odkryć wszystkie wycięte elementy.  Jaka to świetna zabawa, która pomaga zatrzymać książkę przy sobie na dłużej.

5.) WALOR LOGOPEDYCZNY, którego nie mogłam pominąć. Niektóre strony stanowią podpowiedź, w jaki sposób można zachęcać dziecko do naśladowania dźwięków, wydawanych przez niektóre zwierzęta lub stwory 🙂 (np. duszki huuuu, huuuu, żaby –> kum kum, piesek –> hau, hau). Można w podobny sposób zaprezentować Czytelnikowi możliwości głosowe innych zwierząt: psa, kota, pisklaczka, kury, koguta.  Z wieloma książkami tak wiele możemy zdziałać i na tak wiele sposobów je wykorzystać. Warto pobudzić do pracy naszą kreatywność, wyobraźnię i bawić się w trakcie lektury.

6.) KRÓTKIE, pisane dużą, wyraźną czcionką ZDANIA, które moja 7 – letnia córka śmiało może już czytać. Ba… ona czerpie coraz większą radość i satysfakcję z samodzielnego czytania, co oznacza, że taka książka jak “Domki” stanowi dla niej dodatkową zachętę do wyruszenia w ciekawą podróż. Jeśli chcielibyście podarować ją starszemu dziecku, to również na ten, ważny dla mnie walor, możecie zwrócić uwagę.

Podsumowując:

Książka “Domki”, której autorem jest Hector Dexet jest idealna zarówno dla młodszych (nawet 18 -miesięcznych), jak również starszych (7 – letnich i 35 – letnich :)) Czytelników.

Nie jest w niej wiele treści, co uważam za duży atut, ponieważ to książka głównie do oglądania, dotykania, pobudzania wyobraźni, rozwijania umiejętności nazywania, mówienia, opowiadania. Zachęca do kreatywności, tworzenia historii (np. o tym, gdzie i jak żyją poszczególne zwierzęta, jakie są ich zwyczaje i rytm życia), pogłębiania wiedzy, a przede wszystkim dobrej zabawy.

W moim odczuciu ta książka jest również idealna na prezent, co w okresie przed i okołoświątecznym wydaje się być szczególnie ważne.

Wspólnie z Lilą bardzo polecamy Wam “Domki”. Jeśli już je macie, chętnie poznam Wasze wrażenia z podróży do ich wnętrza.

Pozdrawiam Was serdecznie Kochani,

M!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *