Uwielbia(ła)m cię karmić…

Od ponad siedmiu lat jestem mamą. Od kilku miesięcy mamą podwójną. Na nowo odkrywam uroki i wyzwania płynące z podwójnego macierzyństwa, doświadczając bogactwa emocji, przemyśleń, odczuć. Przyglądam się rozwojowi mojego synka, który z dnia na dzień pokonuje milowe kroki w swoim rozwoju. Świadome dźwięki, chwytanie przedmiotów i zaciskanie ich w dłoni, unoszenie nóżek tak, by mogły dotknąć je jego rączki. I to, co uwielbiam – czyli pierwsze dźwięki, które z dnia na dzień coraz bardziej się różnicują i przybierają na mocy. Widzę, jak Nikoś zaczyna bawić się swoim głosem i niezmiennie mnie, mamę – logopedkę – to zachwyca.

Jest jeszcze jeden, bardzo istotny dla mnie, osobisty i nieco intymny kawałek macierzyństwa, o którym (na szczęście) pisze się coraz więcej. To karmienie piersią. Ponad 7 lat temu, gdy na świat przyszła moja córka, okazało się, że szczęśliwie mogę ją karmić. Niestety w owym czasie niewiele wiedziałam o karmieniu. Wówczas panowało przekonanie, iż istnieje dieta matki karmiącej, więc przez wiele miesięcy jadłam bardzo monotonne posiłki, by ograniczyć problemy brzuszkowe Lilci. Dodatkowo nie spodziewałam się, że przyjdzie mi się zmierzyć z takim problemem, jak nawał pokarmu, czy zapalenie piersi. Tak… to bardzo osobiste sprawy i nie każda kobieta ma gotowość, chęć i otwartość, by się nim dzielić. Ja nie miałam. Dla mnie to wciąż temat delikatny, subtelny, osobisty. Gdy przychodziło mi karmić Lilę w miejscach publicznych, najczęściej szukałam ustronnego miejsca, by móc to zrobić. Moment karmienia traktowałam bardzo szczególnie i nie udawało mi się opanować skrępowania w chwili, gdy ktoś mi w czasie karmienia towarzyszył. Uważam, że jest to kwestia indywidualna i osobista. Bo nie ma dobrych i złych rozwiązań. Są działania zgodne z nami, naszym systemem wartości, osobowością. Dokładnie pamiętam dzień ostatniego karmienia. Lila miała wówczas skończone 14 miesięcy. Pożegnałam przygodę z karmieniem ze łzami w oczach i poczuciem, że czas szybko mija. Że coś, co wcześniej było  stałym elementem mojej… naszej codzienności, odeszło bezpowrotnie. Weszłyśmy z Lilą na kolejny etap wspólnego życia. Wiedziałam, że coś się skończyło, a coś nowego zaczyna. Dziś, gdy piszę ten tekst, siedzi obok mnie 7.5 – letnia dziewczynka, z którą wciąż buduję ważną dla nas relację.

Obecnie mam szczęście doświadczać ponownej przygody związanej z karmieniem piersią. Teraz karmię synka. Mija trzeci miesiąc naszej przygody z mleczną, jak pisze Alicja Podgrodzka, drogą i bardzo doceniam ten czas. Karmienie piersią to czas dla mnie szczególny. Związany nie tylko z dostarczaniem dziecku pożywienia, ale przede wszystkim z byciem blisko.  Z budowaniem więzi, z zacieśnianiem jej. To czas, w którym widzę, jak niespokojne dziecko wycisza się, odzyskuje spokój. Patrzy mi w oczy, uśmiecha się. To także czas, w którym dziecko jest od mamy bardzo zależne, co może w niej wywoływać rozmaite uczucia (czasem radość, czasem zniechęcenie lub zmęczenie). Znam wiele z tych uczuć i od żadnego z nich nie jestem wolna. Jestem człowiekiem a życie ludzkie kojarzy mi się z bogactwem przeżyć, przemyśleń, odczuć. Także tych trudnych i mało popularnych. Mało społecznie akceptowanych.

Jeśli wśród Was jest przyszła mama, kobieta, która niedawno została mamą lub ma za sobą przygodę związaną z karmieniem piersią, chciałam Wam polecić najnowszą książkę Alicji Podgrodzkiej – “Uwielbiałam cię karmić”. To książka – plasterek na serce, duszę i bogactwo emocji, które targają każdą świeżo upieczoną mamą. Zawiera piękną, dla mnie niezwykle wzruszającą opowieść mamy skierowaną do córeczki, która była karmiona piersią. To opowieść o miłości, bliskości, relacji i więzi, która nie mija wraz z zakończeniem mlecznej drogi. To książka, która dostarcza ciekawych informacji na temat karmienia piersią, emocji mogących się wówczas pojawiać. Autorka podpowiada w swej książce, jak można wykorzystać mleko mamy, by się nie zmarnowało. Wiedzieliście o tym, że ma ono działanie lecznicze? Zawiera bogactwo cennych składników?

Ogromnie podoba mi się w projekcie Alicji skierowanie uwagi w stronę mamy – jej uczuć, przeżyć, trudności, wyzwań. Mama jest widziana, mama jest ważna, mama jest okej taka jaka jest. Z każdym swoim wyborem, który pozostaje z nią w zgodzie.

Kochani, dlaczego Wam o tym wszystkim piszę? Bo właśnie dziś ruszyła przedsprzedaż książki – “Uwielbiałam cię karmić”, która w maju będzie miała swoją premierę, a w czerwcu może trafić do Waszych domów.  Już dziś wiem, że zarówno Lila, jak i Nikoś otrzymają ode mnie książkę Alicji na pamiątkę naszej wspólnej, mlecznej drogi. Mam nadzieję, że będzie ona dla nich wyjątkową i wzruszającą pamiątką.

Cały projekt Alicja stworzyła z przewodnim kolorem zielonym, który osobiście uwielbiam. Dla mnie to kolor nadziei, wiosny, dobra.

Na stronie Alicji możecie zamawiać jej książkę w atrakcyjnych pakietach cenowych:

Z pewnością będę Wam jeszcze o tej książce pisała. Tymczasem zapraszam Was do odwiedzenia strony Alicji, na której Autorka przygotowała kilka pakietów promocyjnych. Zamawiając książkę lub powiększony pakiet w przedsprzedaży, otrzymujecie możliwość darmowej wysyłki.

Projekt, który przygotowała Alicja jest stworzony z miłości, serca, wrażliwości i potrzeby niesienia dobra. Bardzo w niego wierzę i mocno trzymam kciuki za to, by książka “Uwielbiałam cię karmić” trafiła do domów, w których będzie niosła wsparcie, ukojenie, spokój.

Pozdrawiam Was Kochani serdecznie i życzę Wam łaskawego dnia,

M!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *