Pomogę ci, drogie dziecko – czyli Tosia i Julek robią siku

Bardzo się cieszę, że wiedza na temat rozwoju człowieka, jego mózgu, gotowości do pewnych działań, czynności jest coraz większa.

Dzięki temu można podążać za dzieckiem w trakcie jego indywidualnego rozwoju. Bez poganiania, przyspieszania. To takie towarzyszenie skrojone na miarę konkretnych potrzeb. Dopasowane do osobowości i temperamentu.

Jeśli w rodzinie jest więcej niż jedno dziecko, rodzice często powtarzają, że rodzeństwo różni się między sobą. Owe różnice najczęściej widać na początku podróży zwanej życiem. Okazuje się bowiem, że brat lub siostra mniej lubią kąpiel, wolą inaczej zasypiać, w inny sposób się wyciszają, preferują inne smaki i zapachy. Jedni mogą siedzieć w wózku podczas długich spacerów, inni protestują, pragnąc podziwiać widoki z innej perspektywy.

Jeśli dostrzeżemy w tym szansę i zaakceptujemy fakt, że dzieci się różnią, wówczas będzie nam łatwiej wspierać ich naturalne zdolności, umiejętności, pomagając w wydobywaniu drzemiącego w nich potencjału. Dodatkowo będzie nam łatwiej odpowiadać na potrzeby wynikające z określonego temperamentu i osobowości młodego człowieka.

Dlatego tak bardzo się cieszę, że Wydawnictwo Dwukropek wydaje serię NIE TACY SAMI, której autorką jest Magdalena Boćko – Mysiorska.

Dziś chciałabym Wam przedstawić część, w której Tosia i Julek robią siku.

Gdy Lila była młodsza, na rynku wydawniczym pojawiały się różne publikacje, które oswajały dzieci z tematem nocnika, żegnania pieluszki. Pamiętam, że już wtedy podkreślano, że dziecka nie należy do niczego przymuszać. Temat toalety, załatwiania się jest bowiem bardzo delikatny. Im większa presja mu towarzyszy, tym więcej trudności rozwojowych może się wówczas pojawić.

Dziś recenzję książki Magdaleny Boćko – Mysiorskiej chciałabym zacząć od końca, odwołując się do ostatnich stron tej kartonowej opowieści. Myślę, że warto, aby rodzice zapoznali się z treściwą i bogatą w cenne wskazówki informacją od Autorki, która przypomina, że każde dziecko jest inne. Jeśli rodzic będzie się sztywno trzymał określonych wytycznych (np. że dziecko należy uczyć sikania do nocnika już w 1, 2, 3 roku życia), może stracić je z oczu. Obecnie mówi się, że gotowość młodego człowieka do pożegnania pieluszki przypada na 2 a nawet 3 rok życia. Bardzo cenię sobie te widełki, które przypominają mi, iż warto obserwować dziecko i reagować w oparciu o wysyłane przez nie sygnały. Jeśli  trafimy na dobry rozwojowo dla dziecka moment, wówczas nauka korzystania z nocnika, a następnie z toalety może zająć naprawdę niewiele czasu. Warto pamiętać, że nabycie przez dziecko umiejętności korzystania z nocnika nie oznacza, że w trudniejszych, bardziej stresujących dla niego momentach nie nastąpi regres. Wszelkie kwestie związane z cielesnością i poznawaniem swojej fizjologii są delikatne i wymagają wsparcia oraz cierpliwego towarzyszenia osoby dorosłej.

Zatem, drogi Czytelniku, zachęcam Cię bardzo do zapoznania się z częścią informacyjną, którą przygotowała Magdalena Boćko – Mysiorska, ponieważ w moim odczuciu może ona uspokoić wielu rodziców.

A teraz zajrzyjmy do domu Tosi i Julka. Młodzi bohaterowie lubią się bawić. Mają własne łóżka, jednak lubią też spać z rodzicami.

Bardzo lubię ten fragment, który przypomina o tym, że nie ma normy pt. “w wieku 2 lat dziecko powinno już spać samodzielnie”. Myślę, że słowo “powinno” nie służy większości rodziców, bowiem rodzi presję, napięcie i oczekiwania względem siebie oraz współmieszkańców.

Wróćmy do Tosi i Julka. Nasi bohaterowie się różnią. Te różnice widać w:

– sposobie ich zabawy (Tosia woli malować pędzlem, żeby nie brudzić sobie rąk, natomiast Julek chętnie zanurza palce w farbie)

– gotowości do korzystania z nocnika (Tosia czuje już sygnały płynące z ciała informujące, że czas skorzystać z nocnika. Zdarza jej się jednak nie dobiec na czas. Nie szkodzi. To się zdarza i najlepiej nie nadawać takim sytuacjom ładunku emocjonalnego. Mama uspokaja dziewczynkę i pomaga jej się przebrać. Julek nie ma jeszcze gotowości, by korzystać z nocnika. Oswaja się z nim poprzez siadanie w pieluszce i naśladowanie czynności robienia siku lub kupy.)

W tej opowieści możemy zaobserwować, jak rodzice wspierają swoje dzieci w oswajaniu delikatnego tematu “żegnania pieluszki”. Warto pamiętać o tym, że presja i pośpiech nie są wskazane. Dużo daje stworzenie dzieciom bezpiecznej przestrzeni i warunków, w których będą mogły wzrastać i rozwijać się zgodnie ze swoją gotowością, a nie normami i wytycznymi.

Bardzo polecam Wasze uwadze część przygód Tosi i Julka, w której opisany jest ten potrzebny temat. Po raz kolejny utwierdzam się w przekonaniu, że książki adresowane do najmłodszych czytelników potrafią wspaniale służyć i rozwijać również osoby dorosłe.

Z ciekawością czekam na kolejne części przygód bliźniąt. A Wam i Waszym dzieciom życzę przyjemnej lektury.

M!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *