Bo w gruncie rzeczy wszyscy jesteśmy tacy do siebie podobni

Od kiedy przestałam pisać już tylko do przysłowiowej szuflady, w mojej głowie wielokrotnie pojawiają się burze. Zamieszkują wątpliwości.

“Dziewczyno, po co? Nie za dużo? Nie za szczerze? Nie nazbyt odważnie? A to, co piszesz jest już zbyt prywatne, czy jeszcze do przełknięcia A o czym w ogóle jest Twoja Mowosfera? To jeden wielki MISZ – MASZ. ? Czy tych ludzi w ogóle to interesuje? Owszem, lubisz pisać, ale co jeśli nie zostaniesz zrozumiana? Co jeśli ocenią, osądzą, będą krytykować?”

Krytyka to przecież rzecz ludzka, a jak boleć potrafi… Potrafi też znacznie przyspieszyć rozwój. Uczy pokory. Czyni silniejszym, jeśli wyciągniemy z niej lekcję… Bolesną, lecz potrzebną.

Życie jest nieustannym balansowaniem. POMIĘDZY jednym a drugim. POMIĘDZY pragnieniem sukcesu a szukaniem świętego spokoju. POMIĘDZY chęcią zrobienia czegoś ważnego, przydatnego, pożytecznego, a potrzebą nie robienia niczego. POMIĘDZY marzeniem, by być poważanym, szanowanym a potrzebą popełniania błędów bez panicznego strachu przed osądem innych.

Tak. POMIĘDZY to moje ulubione ostatnio słowo. Takie mi bliskie i takie prawdziwe. Odzwierciedla pewien stan zawieszenia, oczekiwania, odpoczynku, odpuszczania. Samej sobie. I innym. Znów samej sobie. I samej sobie po raz kolejny…

Pragnienie robienia wszystkiego perfekcyjnie przez bardzo długi czas przeszkadzało mi w podejmowaniu działań. Trzymało w miejscu. Mówiło: “Jeszcze nie czas, nie jesteś gotowa. Powinnaś się douczyć, dowiedzieć. A co, jak się okaże, że z posiadanymi kwalifikacjami jeszcze nie wiesz wszystkiego? Nie będziesz umiała udzielić odpowiedzi? Co powiesz: “Ja nie wiem?” To co sobie o Tobie ludzie pomyślą?” Jest to jedna z najbardziej przeszkadzających myśli => “Co ludzie pomyślą? Co ludzie powiedzą?”

Ludzie mówią. Mają swoje poglądy, oceny, wartości, w które wierzą. Mają indywidualne możliwości przyjmowania odmiennego zdania. Mają mniejsze lub większe poczucie własnej wartości. Często sami wątpią w to, co robią. Często wiele od siebie wymagają i czują frustrację, gdy nie uda im się zrealizować postawionych sobie celów. Mają plany. Mają marzenia…
Dziś, kiedy myślę sobie o tym wszystkim, towarzyszy mi głębokie przekonanie o tym, że w gruncie rzeczy każdy z nas (choć taki inny, indywidualny) jest bardzo do siebie podobny.

Przychodzi na świat, w którym w trakcie dzieciństwa zbiera rozmaite doświadczenia. Doświadcza rozmaitych sytuacji, spotyka różnorodnych ludzi – nauczycieli, przewodników, inspirujących, dających lekcje (niektórym towarzyszą przyjemne emocje, innym ból i złość).

Każdy z nas, bez wyjątku, chce być szczęśliwy. Każdy próbuje. Każdy chce COŚ osiągnąć. Poszukując swojej drogi.

Szczęśliwcem nazywam człowieka, który wie od początku. Co chciałby robić. I konsekwentnie podąża w celu realizacji swojego marzenia.

Jednak wielu ludzi nie wie… I wciąż szuka. Bywa, że przez dużą część swojego życia. Błądzi, podejmuje próby, eksperymentuje. Z jednym, wiodącym celem. By robić to, co będzie dawało radość. Im samym i innym. Co będzie pożyteczne. Lub przynajmniej nieszkodliwe. Ilu z nas obiera jeden kurs i w trakcie swojej drogi uzmysławia sobie, że to nie to…. Że ta droga była tylko po to, by doprowadzić nas do kolejnej i teraz trzeba już skręcić. Iść inną ścieżką… być może do kolejnej.

Nie ma jednego, jedynie słusznego, dopasowanego do każdego człowieka sposobu życia, myślenia, funkcjonowania. POMIĘDZY jednym a drugim skrajnym kolorem bywa tak wiele innych, cudownych odcieni. I każdy z nich jest potrzebny i może dawać radość.

Coraz bardziej utwierdzam się w myśli, że wszystkie podejmowane przeze mnie w życiu aktywności mają i miały sens. Były i są PO COŚ. Nie zawsze są CELEM samym w sobie, ale jak często powtarza mi Mąż drogą co CELU. Nie oznaczają zmarnowanego czasu, lecz dają coś najcenniejszego – wiedzę, doświadczenie, lepsze rozumienie siebie.

Fakt, że tutaj jestem, że od ponad roku tworzę to miejsce, dla mnie samej oznacza, że (pomimo różnych momentów, wątpliwości, pytania o sens) to, co robię, jest dla mnie ważne. Codziennie czuję wdzięczność. Że jesteście tu ze mną. Że dołączacie, że chce Wam się czytać tak długie wpisy. Że komentujecie, że piszecie prywatne wiadomości. Że z częścią z Was jestem w stałym, serdecznym, budującym, uskrzydlającym i motywującym do działania, nie poddawania się kontakcie.Ciągle powtarzam, że największą wartością, jaka wynika z mojego miejsca, z istnienia Mowosfery, są RELACJE. To, co przyświeca mojemu miejscu od samego początku i co jest jedyną, niezmienną myślą: Rozwój – Relacja – Komunikacja.

Sama Mowosfera zmienia się tak, jak ja. Jeszcze nie wiem, w jakim pójdę kierunku. Jeszcze nie wiem, co będzie mi najbliższe. Wiem jednak, że w swoim czasie znajdę odpowiedź. I Wy to tutaj zobaczycie. I Wy to tutaj znajdziecie. I, mam nadzieję, że wciąż tutaj będziecie. Bo Wy, tak jak ja, również macie swoje marzenia. Chcecie COŚ osiągnąć, chcecie zrealizować postawione przed sobą cele, chcecie zrobić COŚ WAŻNEGO, chcecie coś po sobie na tym świecie zostawić.

Zapewne, podobnie jak ja, miewacie momenty zwątpienia, frustracji, pokusę zrezygnowania. Być może czasem wstrzymuje Was w miejscu nie tyle wygórowany cel, a porównywanie z innymi, którym (w Waszym odczuciu może być lepiej. Być może myślicie, że Ci INNI lepiej sobie radzą i są od Was “si”, czyli “mądrzejsi, bystrzejsi, piękniejsi, skuteczniejsi, lepsi”. Nic jednak o tych INNYCH nie wiemy. Zapewne oni również mają powieki ciężkie od obserwowania INNYCH. Być może niektórzy z nich są krok dalej i nie patrzą na INNYCH, lecz na SWOJE plany, cele, swoje pasje, które prowadzą ich drogą prostą. Do ICH celu.
My – ludzie – tak do siebie podobni w swoich pragnieniach, dążeniach, potrzebach – tak pięknie potrafimy się jednak różnić. I o ile życiowe marzenia mogą (różnymi sposobami) gdzieś nas prowadzić, to każdy z nas robi to indywidualnie. Wykorzystując SWÓJ potencjał. Swoje możliwości i umiejętności. Swoją osobowość. Swój głos. Swoją mowę. Swoje myślenie. Nie ma dwóch takich samych osób. Mogą być podobne potrzeby. Oraz różnorodne, rozmaite drogi do ich realizacji. Na tym świecie jest miejsce dla każdego.

Ostatnio dużo nad tym wszystkim rozmyślam… Tak refleksyjnie i nostalgicznie jest w mojej głowie. I takie też są przygotowywane przeze mnie teksty. Obiecuję, nie będzie tak zawsze 🙂 Wolę jednak, żeby było prawdziwie i autentycznie. Być może wśród Was są osoby, które myślą i czują podobnie. Być może są takie, które mają SWÓJ czas. Wspaniale 🙂Jak dobrze, że możemy okazywać sobie empatię i zrozumienie, gdy mierzymy się z podobnymi wyzwaniami. Jak dobrze, że możemy cieszyć się radością i sukcesami innych, jednocześnie wiele od nich ucząc i czerpiąc inspirację. Dlatego pamiętajmy….

“Nie życzmy innym źle. Nie porównujmy się z nimi. Po prostu chciejmy dobrze dla siebie i róbmy to, co będzie dawać NAM radość, jednocześnie nie raniąc innych. Próbujmy spełniać SWOJE marzenia. Bo właśnie wtedy, kiedy zamiast na innych, skupimy się na sobie, w naszym życiu może nastąpić przełom i wydarzy się COŚ NIEZWYKŁEGO”.

Tego właśnie Wam życzę.
M!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *