Jak dobrze, że jesteś, krowo Matyldo :)

Oto ona. Pomysłowa i szalona. Na imię jej Matylda 🙂 Ma barwne czarno – białe łatki i prawe oko otoczone czarną oponką 🙂 Gdy zachodzi potrzeba, przywdziewa na siebie szalik lub czapkę.

Mieszka na wsi wraz z pracowitą gospodynią i innymi zwierzętami.  Nierzadko pomaga listonoszowi roznosić pocztę.

Jest ciekawa świata, pomysłowa i szalona. Po wyrazie jej pyszczka czasem trudno odgadnąć, co w danym momencie czuje. Jak dla mnie, stanowczo za rzadko się uśmiecha. Jest przecież taka urocza 🙂 Najwięcej emocji znajduję w jej oczach, które dobrze ukazują: strach, zdziwienie, zaskoczenie, zadowolenie a nawet błogość. Bywają momenty, w których Matylda czegoś się przestraszy i wówczas całą sobą to pokazuje.

W przeważającej ilości przypadków ma bardzo oszczędny “wyraz pyszczka” 🙂 To stanowi dodatkową motywację do wyobrażania sobie, jak bohaterka może czuć się w danej chwili lub jak inaczej mogłaby daną mocję odzwierciedlić.

Do życia powołał ją Alexander Steffensmeier, a w Polsce wydaje Wydawnictwo, które bardzo lubię – Media Rodzina.

Matylda długo na miejscu nie usiedzi. Dzięki temu możemy być świadkiem jej przygód:

1.) Przychodzi dzień, w którym Matylda, zazdroszcząc listonoszowi, który udał się na urlop, pakuje swoją torbę i wyrusza na wakacje. W trakcie tych wakacji czeka ją wiele przygód (“Krowa Matylda na wakacjach”)

2.) Innym razem, w przesyłce, którą otrzymała jej gospodyni krowa znalazła zaskakującą dla niej kartkę. Pomyślała, że to mapa prowadząca do jakiegoś skarbu. Z właściwą jej gracją, pomysłowością i zwinnością z pomocą innych zwierząt rozpoczyna poszukiwania. Czy uda jej się znaleźć skarb? Warto sprawdzić 🙂 (“Krowa Matylda szuka skarbu”)

3.) Następna część pokazuje Matyldę i jej ulubione zajęcie – straszenie listonosza.  Każdego dnia krowa chowała się w różnych miejscach w gospodarstwie (w wannie, za drzewem, w oborze, w krzakach) i na niego czekała. Listonosz bardzo bał się dostarczać pocztę do gospodyni, zaczęły go nawet dręczyć koszmary. Wymyślił, że postara się wkupić w łaski szalonej krowy, przygotowując dla niej paczkę. Jak skończyła się historia? Dowiedzie się z części “Krowa Matylda na czatach”. W tej części listonosz traci cierpliwość i rzuca w stronę krowy, iż jest głupia.  Ten fragment czytam zwykle nieco łagodniej.

4.) Jest jeszcze część, w której Matylda nie może zasnąć. Gospodyni czyta swoim zwierzętom książkę do snu, jednak krowa nie śpi. Szuka dobrej dla siebie pozycji (na jednym boku, na drugim, do góry kopytami, w za małej wanience). Na próżno… Próbuje też dołączyć do śpiącej gospodyni i wskakuje do jej łóżka, które nie wytrzymuje ciężaru i zawala się. Czy Matyldzie uda się usnąć? Dowiecie się z części “Krowa Matylda nie może zasnąć”. W tej części również pojawia się nieco dosadny komunikat gospodyni po tym, jak krowa zniszczyła jej łóżko. Nie czytam Lilci: “Wynoś się stąd” lecz mówię, iż właścicielka gospodarstwa bardzo się zdenerwowała i wyprosiła krowę z pokoju.

5.) Krowa Matylda nie zawsze jest w formie. W jednej z części obserwujemy, jak zmaga się z chorobą i jak gospodyni się o nią troszczy. Otrzymujemy piękną lekcję wdzięczności i wzajemności, gdy po wyzdrowieniu krowa pomaga swojej opiekunce, którą również ogarnęła chorobowa niemoc. O zmaganiach Krowy Matyldy z przeziębieniem przeczytacie w części: “Krowa Matylda jest chora”.

6.) Ponieważ Matylda już stała na czatach, w swojej kolejnej odsłonie bawi się w chowanego. Ta część zawiera tak wiele absurdalnych i zabawnych ilustracji, iż można podczas jej lektury spędzić wiele czasu, szukając szczegółów (kura siedząca w doniczce, nos świni wystający z wanny z wodą, kura robiąca na drutach 🙂 i wiele, wiele, wiele innych. Jeżeli chcecie spędzić czas przy fajnej książce obrazkowej ze zróżnicowaną ilością tekstu, bardzo Wam tę Matyldę polecam (“Krowa Matylda bawi się w chowanego”)

7.) Najnowsza część przygód Matyldy zaprasza czytelników do śniegowej krainy.  Zbliża się Boże Narodzenie a krowa pomaga listonoszowi roznosić świąteczne paczki. Kiedy udaje się im dostarczyć wszystkie pakunki do właścicieli, krowa żegna się z listonoszem i wyrusza w drogę powrotną do gospodarstwa. Na swoim grzbiecie dzierży paczki – prezenty, które listonosz przygotował dla swoich przyjaciół – gospodyni oraz jej zwierząt z gospodarstwa. Wszystkie pakunki mają swoich konkretnych adresatów. Nasza bohaterka w drodze powrotnej się gubi. Robi się coraz ciemniej, a ona nie może znaleźć drogi do domu. Kiedy o zmroku szczęśliwie udaje jej się dotrzeć (czytaj “wlecieć”) do gospodarstwa, wszystkie misternie i pieczołowicie zapakowane oraz przygotowane przez listonosza prezenty wysypują się na śnieg. W efekcie na ostatniej stronie możemy zobaczyć, do kogo te przesyłki ostatecznie trafiły i do jakich celów zostały przez swoich właścicieli wykorzystane. Jest przy tym wiele śmiechu. Świetne to ćwiczenie dla spostrzegawczości, uważności w czytaniu, rozwijania wyobraźni. Bardzo polecam Wam najnowszą część “Krowa Matylda i śnieg”.

 

Dlaczego tak uwielbiamy z Lilą Krowę Matyldę?

1.) Bo to książka nie tylko do czytania. Powiedziałabym więcej. To książka głównie do oglądania. Przy przeglądaniu poszczególnych, bardzo zabawnych, abstrakcyjnych ilustracji można spędzić wiele czasu.

Jeśli chodzi o tekst, jest on dość krótki. Zdarzają się czasem zdania lub sformułowania nacechowane emocjami (“głupia krowo”, “wynoś się”), których nie używam. Wolę podpowiadać  Lilcij, jak można pewne rzeczy wyrazić inaczej, bez wyzywania lub sprawiania przykrości drugiej osobie po to, by mogła się uczyć, iż swoje emocje i złość można wyrazić na wiele innych sposobów. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że świat nie jest idealny i ludzi często ponoszą emocje, złość, prowadząc do używania słów, które mogą czasem zaboleć. W chwili obecnej czuję jednak, że wolę iść inną słownie drogą. Czy robię dobrze? Czas pokaże…

2.) Matylda to krowa z krwi i kości. Ma swoje radości, ma smutki i trudności. Dziecko bez trudu jest w stanie utożsamić się z pewnymi zachowaniami urokliwej bohaterki. Myślę, że dzieci lubią czytać o przygodach zwierząt i ich zmaganiach z codziennością.

3.) Krowa Matylda jest dobra na niepogodę i gorszy nastrój. Spędzony z nią czas nie jest stracony. Przyjaciele krowy – kury, świnie, kozy, psy i konie również mają wiele pomysłów. Gdy się na nich patrzy, uśmiech od razu pojawia się na twarzy. W tych książkach nikogo nie dziwi:

– kura robiąca na drutach

– kura w szaliku

– kura jeżdżąca na nartach

– widok kurzych skarpet, które czekają na gwiazdkowy prezent

– krowa w czapce i szaliku

– kura robiąca aniołki na śniegu

– świnka ślizgająca się na lodzie

– kura ubrana “po parysku” (w berecik i sweter w paski)

– kura siedząca na toalecie z gazetą w ręku

Kury zdecydowanie wiodą prym w największej ilości absurdalnych sytuacji, w których się znajdują. Dzięki nim można z dziećmi ćwiczyć spostrzegawczość, wyobraźnię. Zastanawiać się, czy kura rzeczywiście może puszczać latawiec lub załatwiać swoje potrzeby fizjologiczne w ludzkiej toalecie 🙂

Jeśli lubicie książki pełne nieoczywistości, zabawne, wesołe, z dużą ilością ilustracji to opowieści o krowie Matyldzie przypadną Wam do gustu. Zauważyłam, że ja sama lubię spędzać bardzo dużo czasu z poszczególnymi częściami i przyglądać się wielkiej ilości szczegółów. Za każdym razem w opisanych przeze mnie częściach znajduję coś nowego, co wcześniej mi umknęło.

Gdybyście zapytali, od której części warto rozpocząć przygodę z Matyldą, z trudem przyszłoby mi udzielenie odpowiedzi na to pytanie. Na “teraz” bardzo polecam Wam “Krowę Matyldę i śnieg”. Jest zabawna, zawiera dużo ilustracyjnych szczegółów, zachęca do ćwiczenia spostrzegawczości, wyobraźni. Pozostałe książki również.

A jeśli już znacie Matyldę lub dopiero ją poznacie, z wielką ciekawością czekam na Wasze opinie odnośnie tej urokliwej bohaterki 🙂

M!

 

 

Z nią nie grozi Wam nuda.

About

Może się również podobać...

Aby wysłać wiadomość potrzebna nazwa i adres e-mail