• “Niezbędnik małego pacjenta” czyli o wyjątkowej pomocy na ważny czas…

    Bardzo dobrze pamiętam ten dzień. Byłam małą dziewczynką. Ale pamiętam. Zachorowałam i musiałam dostawać zastrzyki. Nie lubiłam ich. Pewnego ranka wybrałam się z mamą do przychodni, na przyjęcie kolejnej dawki leku z igłą w tle. Pamiętam, że chwilę po podaniu leku COŚ zaczęło się ze mną dziać. Dziwny stan. Chwilowej utraty świadomości, a później powtarzania jednego, kluczowego, najważniejszego dla mnie wówczas słowa: “Mamuś, mamuś, mamuś, mamuś…” Dalej był już tylko sygnał karetki, w której znajdowałam się z mamą. Wiozła mnie do szpitala. Pamiętam jak dziś. Małą salę, w której przyjął nas lekarz. Siedziałam mamie na kolanach i zastanawiałam się, co będzie dalej. Co mnie czeka. W pewnym momencie przyszła pani…