“Szkoła neuronów” – czy da się zrozumieć nastolatka?

Czy wiedzieliście, że ludzki mózg pełnię swojej dojrzałości osiąga w okolicy 40 urodzin swojego właściciela?

Czy wiedzieliście, że istnieje coś takiego, jak złota liczba – czyli bezpieczna dla nas liczba kontaktów społecznych, po wejściu w które wychodzimy ze względnym zdrowiem psychicznym :)? Czy wiecie ile wynosi taka liczba? 150. Czy w ciągu dnia macie styczność ze 150 osobami, różnymi twarzami, ludzkimi minami, gestami, mimiką, czy też ta liczba jest większa?

Okazuje się, że może ona sięgać nawet kilkunastu tysięcy. To ilość twarzy, z którymi możemy mieć styczność codziennie. Wyobraźmy sobie zatem, jak przeciążony może być nasz układ nerwowy, dla którego bezpieczna liczba wynosi 150. Wyobraźmy sobie następnie, jak przeciążony może być organizm dziecka, które (szczególnie w dużej szkole) dziennie napotyka na setki twarzy. To sprawia, że zarówno dziecko, jak również osoba dorosła wraca do domu przeładowana, przebodźcowana, zmęczona. Nierzadko takim powrotom mogą towarzyszyć wyładowania w postaci ataku złości, regresu, przejawiającego się w tym, że samodzielne już dziecko prosi rodzica o:

– zdjęcie mu butów,

– rozpięcie sweterka,

– pokrojenie kotleta,

Bywa, że dziecko (oraz dorosły) potrzebuje:

– pomilczeć,

– wyzłościć się i wykrzyczeć,

– pobyć z kimś bliskim w swej bezsilności, bezradności,

– być “zaopiekowanym” przez bliską osobę (taka potrzeba ujawnia się w każdym z nas). Chcemy, żeby ktoś zrobił nam kubek dobrej kawy, herbaty, kakao, chcemy żeby ktoś nakrył nas kocem, podał nam jedzenie lub zwyczajnie, mocno nas przytulił i pobył z nami w milczeniu.  Bez doradzania, oceniania, krytykowania, pouczania, przypominania o tym, że jesteśmy już duzi, samodzielni i … potrafimy to wszystko o co prosimy, zrobić sami.

Piszę o tym z większym naciskiem szczególnie teraz, w czasie wrześniowej adaptacji. Podejrzewam, że jest spora grupa dzieci, które w czasie żłobkowym, przedszkolnym i szkolnym, podczas pobytu w placówkach dużo emocji w sobie tłumi, stara się być dzielna, silna, wytrwała. Natomiast po powrocie do domu najczęściej ma potrzebę odreagować.

Dzieci odreagowują tak, jak potrafią. Często dość intensywnie, głośno, burzliwie. Na miarę swoich zasobów i umiejętności radzenia sobie z nadmiarem bodźców.

Pamiętajmy zatem o złotej liczbie, o której po raz pierwszy usłyszałam podczas kwietniowej Konferencji dedykowanej nastolatkom i organizowanej przez Fundację Wychowanie w Szacunku. Mówił o niej Pan Marek Kaczmarzyk – nauczyciel, wykładowca, biolog, neurodydaktyk, memetyk, popularyzator nauki a także twórcza podręczników i programów szkolnych. Pan Marek jest również autorem kilku publikacji. O jednej z nich – “Szkoła neuronów” chciałabym Wam dziś nieco więcej napisać.

Jakiś czas temu napisałam Wam o tym, że moja przygoda z biologią zakończyła się w liceum opłakanym dla mnie stanem. Mój mózg nie ogarniał wiedzy z tej dziedziny. Byłabym w stanie wykuć dane zagadnienie na przysłowiową blachę, a dzień później, zapytana o ten wykuty (ale mało zrozumiany) materiał, mieć absolutną pustkę w głowie (a nawet wszystko pomieszać). Liceum zakończyłam z przeświadczeniem, że jestem “biologicznym niemożliwcem”, który nigdy w życiu nie pojmie, o co w tym wszystkim chodzi. Zaskakująca wobec powyższego może być moja decyzja o rozpoczęciu (6 lat temu) studiów z neurologopedii.

Choć dla mnie była ona zupełnie zrozumiała. Niegdyś marzyłam o rozpoczęciu studiów z psychologii. Fascynowało mnie bogactwo możliwości komunikacyjnych, które dawały relacje społeczne. Ogromnie ciekawiły mnie możliwości rozwoju ludzkiego mózgu. Wyobrażałam go sobie jako potężny mechanizm, sterujący tak wieloma funkcjami życiowymi. W czasie studiów neurologopedycznych nie umiałam się nadziwić temu, jak uszkodzenie określonej części mózgu przyczynia się do utraty uzyskanych, wypracowanych i utrwalonych w ciągu wielu lat rozwoju funkcji, umiejętności, zasobyów  Do dziś ten temat mnie fascynuje.

Być może dlatego po kwietniowej konferencji, podczas której przekonałam się, że o biologicznych, ewolucyjnych i neurologicznych zawiłościach można mówić w sposób ciekawy, zajmujący oraz jasny (Pan Marek jest dla mnie mistrzem w przekazywaniu wiedzy z tego zakresu), postanowiłam wziąć udział w dwudniowym, prowadzonym przez niego szkoleniu we Wrocławiu. Szkoleniu, które było podsumowaniem, uzupełnieniem i rozszerzeniem wiedzy, zamkniętej w książce “Szkoła neuronów“. Być może dlatego, od razu po zakończeniu szkolenia, wzięłam do ręki jego publikację i zaczęłam czytać. By utrwalić, lepiej przyswoić i zapamiętać przekazaną nam pod koniec sierpnia wiedzę.

Od razu Wam napiszę – nie była to dla mnie najłatwiejsza lektura. Bywały momenty, w których się zawieszałam i mówiłam sobie słynne: “Wróóóóćććć”, próbując silniej skupić się na danym wątku. Myślę jednak sobie, że ten typ (czyt. ja) tak już ma, co sprawia, że pewne terminy, zagadnienia, obszary tematyczne są dla mnie trudne do zrozumienia (przynajmniej za pierwszym podejściem).

Dodam jednak, że jest to jedna z ważniejszych dla mnie, przełomowych, odkrywczych książek, jakie przyszło mi czytać w tym roku (a przecież rok się jeszcze nie skończył).

Nie chcę zdradzać Wam bogactwa informacji, które zyskacie dzięki lekturze. Chciałabym jednak o paru, szczególnie zajmujących mnie kwestiach, Wam napisać.

Czy wiedzieliście, że ludzki mózg pomimo wielu ważnych funkcji ma jedną, podstawową wadę – jest OGROMNY. Niby to oczywista wiedza, jednak prowadzi ona do ciekawych wniosków. Okazuje się bowiem, że z biologicznego punktu widzenia (z punktu widzenia rozwoju mózgu) przychodzimy na świat za wcześnie. Powinniśmy witać go kilkanaście miesięcy (być może i lat) później, niż ma to miejsce. Dlaczego? Ponieważ w ciągu tych dodatkowych miesięcy (lat?) byłby on w stanie dojrzeć, rozwinąć się i wyspecjalizować w swoich funkcjach. Ponieważ przychodzimy na świat zanim nasz mózg dojrzeje, potrzebujemy dać mu czas, by dojrzał. Okazuje się, że pierwsze pięć lat życia dziecka to czas niezwykle intensywnego rozwoju tego bardzo ważnego organu.

Pan Marek Kaczmarzyk w swej książce podkreśla, że mózg jest wysoce energetyczny. Jeszcze w czasie życia płodowego pobiera około 2/3 energii, którą dostarcza mu organizm mamy. Po narodzinach jego praca jest także bardzo intensywna. U osoby dorosłej pochłania około 1/5 zasobów energii.

Dlaczego tak wiele piszę tutaj o niedojrzałości mózgu po przyjściu dziecka na świat? Ponieważ warto zdawać sobie sprawę z tego, że (zarówno mózg, jak również układ nerwowy dziecka) jest niedojrzały.

Potrzeba wielu, wielu lat, aby mógł się w pełni rozwinąć, ukształtować i współpracować ze swoim posiadaczem. To właśnie z powodu nierozwiniętych w pełni części mózgu reakcje małych dzieci bywają gwałtowne, burzliwe, niezwykle silne. Młodzi ludzie po prostu nie potrafią inaczej.

Nie jestem w stanie opisać Wam wszystkich, interesujących mnie wątków, które pojawiły się w tej publikacji. Nawet nie chciałabym, ponieważ szanuję wiedzę i ogrom pracy, którą Pan Marek Kaczmarzyk  włożył w zebranie swojego dorobku w jednym miejscu.

Chciałabym jednak, abyście po lekturze tej recenzji wiedzieli, że od momentu przyjścia człowieka na świat neurony, które znajdują się w ludzkim mózgu stopniowo zaczynają wymierać. Początki tego wymierania mają miejsce już w ostatnich miesiącach życia płodowego i w pierwszych miesiącach po urodzeniu. Te z nich, które pozostają, tworzą bardzo gęstą sieć połączeń nerwowych. Jest ona najintensywniejsza w piątym roku życia. Oznacza to, że w tym czasie możliwości nabywania wiedzy, utrwalania zdobywanych i powtarzanych informacji są największe. Pomiędzy piątym a siedemnastym roku życia ma miejsce tzw. “wielkie wymieranie” neuronów. Co ono oznacza w praktyce? To, że nieużywane połączenia, niewydeptane przez dostarczane bodźce szlaki neuronalne  zanikają. Natomiast te, które są wzmacniane przez wielokrotne powtórzenia oraz doświadczenia zostaną wzmocnione i przetrwają.  To cenna informacja, ponieważ uświadamia ona, jak ważne w pierwszych latach życia dziecka jest dbanie o jego rozwój: społeczny, poznawczy, językowy, ruchowy, intelektualny.

Kiedy mózg osiąga najwyższy stopień specjalizacji i sprawności przetwarzania? Po czterdziestym roku życia.

Doktor Marek Kaczmarzyk w swej publikacji nie pozostaje obojętny na temat szkoły. Podkreśla, że “uczeń jest w szkole zanurzony w gęstym, lepkim bagnie informacji. Stara się przetrwać, ale pływanie w nim nie jest łatwe. Nikt nie podaje ręki, wszystko wydaje się równie ważne. Brakuje drogowskazów, a nawet jeśli są, jak je odróżnić od wszechobecnego szumu?

Bardzo ciekawie Pan Marek opisał podczas kwietniowej, wrocławskiej Konferencji sytuację, w jakiej uczeń znajduje się w szkole. Aby ją zobrazować, podał następujący przykład:

Na co dzień człowiek, który czegoś nie wie, aby pozyskać wiedzę pyta kogoś, kto daną rzecz WIE. Kogoś, kto może dostarczyć mu potrzebnych informacji.

W szkole wszystko jest na odwrót. Ten, który WIE (nauczyciel) pyta o daną rzecz tego (ucznia), który NIE WIE.

Czego jeszcze dowiecie się z książki “Szkoła neuronów”?

Tego, że życie i rzeczywistość, w jakiej przyszło funkcjonować współczesnym nastolatkom, nie są łatwe.

Że okres największej burzy rozwojowej przypada na wiek 11/12 – 17/18 lat.

Że dynamika rozwojowa, jaka zachodzi w życiu nastolatków jest ogromna. Ich działania charakteryzują się ogromną zmiennością. Nastolatek, który DZIŚ kładzie się spać, JUTRO budzi się jako zupełnie inny człowiek. Świadczą o tym jego słowa, nastrój, zachowanie, podjęte dzień wcześniej decyzje, z których zdaje się nagle rezygnować.

Warto wiedzieć, że rytm dobowy nastolatka różni się od rytmu dobowego osoby dorosłej, co wpływa na godzinę, o której młody człowiek idzie spać i o której jego organizm się regeneruje.

Pomimo najszczerszych chęci i bardzo intensywnych prób, zrozumienie nastolatka może okazać się trudne, jeśli nie niemożliwe.

Jak mówił Pan Marek Kaczmarzyk:

Jeśli postawisz sobie za zadanie zrozumieć swojego nastolatka, wówczas zasilisz szeregi frustratów“.

Nie sposób cofnąć się kilkanaście lat wstecz, do rzeczywistości, w której my – dorośli – jako nastolatki funkcjonowaliśmy. Po pierwsze dlatego, że nasz mózg jest na innym etapie rozwoju, a po drugie dlatego, że aktualnie życie wygląda zupełnie inaczej. Żyjemy w czasach wszechobecności mediów społecznościowych, internetu. W czasach, w których rośnie liczba samobójstw i poczucia osamotnienia wśród dzieci i młodzieży. W czasach, w których mając tak wiele (możliwości, zabawek, przedmiotów, ofert i propozycji rozwojowych lub edukacyjnych) jest bardzo duże poczucie osamotnienia, niezrozumienia, oddalenia. Rozluźnienia więzi, pogoni za… no właśnie, za czym? Warto sobie na to pytanie odpowiedzieć. Nie wszystko jest tak przykre i trudne i jednostronne, jak może się wydawać z mojego opisu. Warto jednak mieć świadomość wyzwań, zagrożeń i trudności, z którymi przychodzi się mierzyć zarówno nastolatkom, jak i ich opiekunom, rodzicom, a także nauczycielom.

Warto mieć świadomość tego, o czym na konferencji mówił Pan Marek Kaczmarzyk – iż- konflikty międzypokoleniowe, choć kosztowne, emocjonalne, stresujące bywają potrzebne i niezbędne do tego, aby móc wypracowywać nowe rozwiązania. Aby uczyć się współdziałania, poszukiwania kompromisów oraz szacunku dla odmienności poglądów i podejścia do życia, z którym nam nie po drodze.

O czym jeszcze będziecie mieli szansę przeczytać w książce “Szkoła neuronów”?

O tym, czy nastolatki są zdolne do empatii i umiejętności odczytania z wyrazu twarzy emocji bliskich lub dalszych im osób.

O tym, czy nastolatki są w stanie zapanować nad swoim wyrazem twarzy i mimiką w kontakcie z drugim człowiekiem,

O tym jakie wyróżniamy rodzaje pamięci  (oraz ich cechy).

Nie sposób streścić tej książki w kilku zdaniach. Ją trzeba, we własnym tempie, sączyć powoli, uważnie, sukcesywnie przyswajając niezwykle ciekawą i przydatną w moim odczuciu wiedzę.

Bardzo polecam Waszej uwadze tą książkę i jestem niezwykle ciekawa wrażeń oraz odczuć, które będą Wam towarzyszyć w trakcie i po lekturze tej publikacji.

Poniżej zamieszczam spis treści tak, by osoby zainteresowane lekturą mogły zobaczyć, jakie zagadnienia Pan Marek Kaczmarzyk w swej książce opisuje.

M!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *